<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815</id><updated>2011-10-05T00:43:04.531+02:00</updated><category term='jacques demy'/><category term='hollywood'/><category term='musical'/><category term='stare kino'/><category term='wieść ludowa'/><category term='film hiszpański'/><category term='samba'/><category term='box office'/><category term='telewizja'/><category term='bollywood'/><category term='polskie kino'/><category term='miasto'/><category term='Sofia Coppola'/><category term='the beatles'/><category term='film francuski'/><category term='zapowiedź'/><title type='text'>Spacerowiczka</title><subtitle type='html'>spacerem po kulturze</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>33</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-675477610347177401</id><published>2009-02-20T23:26:00.002+01:00</published><updated>2009-02-20T23:37:58.989+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stare kino'/><title type='text'>It happened one night</title><content type='html'>Dziś mija 75 lat od premiery "Ich nocy" - najśmieszniejszej komedii jaką oglądałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ALmnUBqbhuo&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ALmnUBqbhuo&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film poza tym ,że zgarnął Oscary w pięciu najważniejszych kategoriach, zasłynął też tym, że zaszkodził producentom podkoszulków. W jednej ze scen Clark Gable zdejmuje koszulę i pokazuje nagi tors. Zadziałało na masową wyobraźnię kobiet i mężczyzn :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-675477610347177401?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/675477610347177401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=675477610347177401' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/675477610347177401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/675477610347177401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2009/02/it-happened-one-night.html' title='It happened one night'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-3617447940167747378</id><published>2009-02-20T12:18:00.001+01:00</published><updated>2009-02-20T12:24:24.134+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Popiełuszko. Wolność jest w nas</title><content type='html'>Polska specjalność to kręcenie filmów na kolanach i oglądanych na kolanach. I oto kolejna specialité de la maison, czyli Popiełuszko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reżyser bez żenady zresztą się do tego przyznaje. „Głównym celem tego filmu jest danie świadectwa o Księdzu Jerzym”. Film „Popiełuszko” zrobiłem dlatego, że uważam, iż Ksiądz Jerzy powinien mieć o sobie film zrobiony z rozmachem, opisujący również ówczesny kontekst historyczny”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywiście trudno mówić o księdzu Popiełuszce bez kontekstu historycznego. Nawet tego trochę jest – Solidarność, stan wojenny, wszechobecna SB. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rafał Wieczyński: „Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby patrzenie z dzisiejszej perspektywy, czyli np. opowiedzenie historii dziennikarza, który chce się czegoś dowiedzieć, dojść do jakichś informacji na temat Księdza. Ten sposób przedstawienia  jednak za bardzo dystansowałby do osoby bohatera”. Czy tak rzeczywiście byłoby najłatwiej? Chyba wręcz przeciwnie. Twórcy poszli najprostszą drogą, robiąc film niemal hagiograficzny, prostą rekonstrukcję zdarzeń, opowiedzianą z niewiadomo czyjej perspektywy. Trochę księdza, trochę osób, które go znały, trochę prymasa Glempa itd. Żadnej niuanserii, czy broń Boże wygibasów myślowych. Trochę ciekawiej robi się na koniec, gdy atmosfera gęstnieje, wokół księdza zaciska się już sieć esbecji, pojawiają się ciekawsze dialogi, postacie nabierają życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w filmie trochę zdjęć archiwalnych, dążono nawet do efektu przenikania zdjęć dokumentalnych z archiwalnymi. I tu postarano się o dokładność. Twórcy Wykorzystali nawet łącza satelitarne by ustalić, gdzie stały kamery, które w stanie wojennym rejestrowały manifestacje i starcia z milicją. Gdybyż z taką starannością dopracowano scenariusz…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo scenariusz to najsłabsza strona filmu. Papierowi bohaterowie, z nielicznymi wyjątkami drętwe dialogi, podział na dobrych i złych. Nie pożałowano za to pieniędzy na statystów. Tłumy przed kościołem to faktycznie tłumy, bitwy z ZOMO też nie wyglądają dziadowsko. Przy okazji premiery „Konia trojańskiego” Juliusz Machulski żalił się jak trudno było zrekonstruować – po zaledwie 20 latach – PRL w obrazach. Wybrnął z tego nie najgorzej, ale scenografom i kostiumologom z Popiełuszki udało się to nawet lepiej. Są nieremotonowane kawalerki zza Żelaznej Bramy, brzydkie klatki schodowe, tandetne domki letniskowe z dykty, ogromne ilości maluchów, syrenek i nysek. Dużym atutem są sceny kręcone na Jasnej Górze czy w kościele Stanisława Kostki na Żoliborzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest parę błędów obsadowych. Największy bodaj to prymas Glemp w roli prymasa Glempa, który wypowiada się niemal jak jakaś wyrocznia. Nieprzekonująco wypadli Maja Komorowska jako Maja Komorowska i Kazimierz Kaczor jako Kazimierz Kaczor. Czytają z ambony lub stoją pod ścianą na mszy jako memento, że byli nieugięci aktorzy, którzy spoglądali na komunizm z góry. Lech Wałęsa za to wiedział co robi i nie zagrał siebie. Ale dostał za swoje. Jego dublerem był gruby facet o monstrualnych pekaesach, wyglądający na sześćdziesiąt lat. Wałęsa był w ‘82 młody i szczupły! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popiełuszko był od początku pomyślany jako film – pigułka. Można z niego poznać dokładnie dzieje życia księdza. Ale nie dowiecie się, dlaczego nagle wyrósł na kapelana Solidarności, jak to się stało, że chłopak z podlaskiej wsi trafiał na nie byle jakie parafie warszawskie, aż w końcu wylądował na Żoliborzu. Czy gdyby miał parafię na Grochowie, też gromadziłby takie tłumy na mszach? Czy w ogóle gdzie indziej powstałaby idea mszy za ojczyznę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezbyt pochlebnie jest pokazany Kościół, i to chyba był efekt niezamierzony. Ksiądz Popiełuszko był samotny. Dostojnicy kościelni go opieprzali, że za bardzo się wychyla. Proszę bardzo, niech zorganizuje pielgrzymkę, ale te manifestacje i pochody, tylko mamy kłopoty przez niego z Ministerstwem Wyznań. To w latach 80. Kościół zyskał późniejszą pozycję, głównie dzięki autorytetowi Karola Wojtyły i takim niepokornym jak Popiełuszko. Dzięki nim ksiądz mógł bezkarnie wydrzeć się na „komucha” że ten nie umie się zwracać do duchowieństwa. Bo Polak – katolik. Bo od tysiąca lat. W filmie widać też różnicę między „dołem” i „górą” Kościoła. W pokoju księdza na Żoliborzu – swojsko i niedogmatycznie. W episkopacie – połajanki, zakazy, ojcowskie (by nie powiedzieć paternalistyczne) rozmowy z Glempem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał być zwykły sympatyczny chłopak w kożuchu. No i jest, tyle że papierowy i nie zmienią tego czytane z offu prywatne modlitwy księdza (dosyć denerwujący zabieg). Końcówka filmu nie podkręcona, scena zabójstwa bardzo naturalistyczna. A ja i tak zastanawiam się, kim dziś byłby Popiełuszko w Kościele, gdyby go nie zabili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-3617447940167747378?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/3617447940167747378/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=3617447940167747378' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3617447940167747378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3617447940167747378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2009/02/popieuszko-wolnosc-jest-w-nas.html' title='Popiełuszko. Wolność jest w nas'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-5345648294252690681</id><published>2009-01-23T18:08:00.004+01:00</published><updated>2009-01-23T19:55:29.910+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='box office'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><title type='text'>Francuzi lubią kino</title><content type='html'>Co kraj, to obyczaj. Nie tak dawno polska branża kinematograficzna otrąbiła rekord widowni w 2008 roku (ponad 34 miliony sprzedanych biletów - nadal mniej niż 1 na głowę). Jeśli jednak ktoś tu ma zacierać ręce, to... znowu Francja z zawrotnym wynikiem 188,8 milionów widzów (czyli na przeciętnego Francuza przypadają prawie 3 bilety. Sprzedaż biletów poprawiła się o 6,2% w stosunku do &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/01/kiepsko-we-francuskich-kinach.html"&gt;poprzedniego roku&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze lepsze, prawie połowę z tej liczby (94 miliony) stanowią filmy francuskie. W ogromnej mierze to zasługa nieoczekiwanego sukcesu filmu &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/04/les-chtis-we-francji-mania-szalestwo.html"&gt;"Jeszcze dalej niż północ"&lt;/a&gt; (Bienvenue chez les Ch'tis). Widownia tego filmu, skromnej niedrogiej komedii, rosła lawinowo z tygodnia na tydzień, by zatrzymać się w końcu na liczbie 20,4 miliona. Oznacza to, że wybrały się nań osoby, które ostatnio były w kinie na "Tytaniku". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięć francuskich filmów w ubiegłym roku przekroczyło barierę 2 milionów sprzedanych biletów. Osiemnaście zdołało się wychylić poza milion, w tym zdobywczyni Złotej Palmy, "Klasa" (Entre les murs) - 1,6 miliona (w Polsce dla odmiany na ten film pofatygowało się jakieś 20 tysięcy osób). Zaś 37 francuskich filmów miało widownię większą niż pół miliona. Czyli łącznie 50 francuskich filmów odniosło w kinach niemały sukces, i nie ma tego nawet co porównywać z Polską. Bo my mieliśmy na dużym ekranie o połowę mniej narodowych produkcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo tych powalających statystyk kiniarze nie są zachwyceni. Kultowy film Dany Boona tylko maskuje niepokojącą tendencję, jaką jest stały spadek widowni. O roku ów, 2004, wtedy to były rekordy, na ekranie" Władcy pierścieni", "Shrek 2" i parę innych hitów. Mimo otwierania nowych kin i remontowania starych, by przyciągnąć publikę, rezultat jest zbliżony do tego z roku 2001. A przyczyna - oczywiście, piractwo internetowe, zapewne też DVD w domu, co za tym idzie, szybsze premiery filmów na DVD i krótszy żywot filmów w kinach. Błędne koło. W Polsce branża jest jeszcze bardzo optymistyczna, choć tak samo walczy z internetem i telewizją, otwieranie multipleksów w mniejszych miastach przynosi błyskawiczne efekty, ludzie dopiero się uczą chodzić do kina, a z tym przybytkiem dzielnie rywalizują i domowe kino, i telewizyjne seriale. Francuzi po prostu konsumują filmy pełnometrażowe. Polacy w tym czasie włączają "M jak miłość", "Barwy szczęścia" czy "Samo życie". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.lemonde.fr/web/sequence/0,2-3476,1-0,0.html?xtref=http://www.lemonde.fr/web/sequence/0,2-3476,1-0,0.html"&gt;Le Monde&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-5345648294252690681?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/5345648294252690681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=5345648294252690681' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5345648294252690681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5345648294252690681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2009/01/francuzi-lubi-kino.html' title='Francuzi lubią kino'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-765300740901369493</id><published>2009-01-11T15:34:00.005+01:00</published><updated>2009-01-11T15:59:50.471+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jacques demy'/><title type='text'>Ośla skóra II</title><content type='html'>Nie, nie szykuje się sequel "Oślej skórki". Raczej sequel &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/ola-skra.html"&gt;poprzedniej notki&lt;/a&gt; o tym filmie, która, śmiem twierdzić, jest najczęściej czytaną na tym blogu. Parę osób pyta, skąd wziąć ten film. Ciężka sprawa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film został kilka lat temu zremasterowany we Francji i od tamtej pory można go kupić od czasu do czasu na DVD. oczywiście w wersji francuskiej, z angielskimi napisami. Frazą kluczową jest oryginalny tytuł "Peau d'ane" albo angielski odpowiednik "Donkey skin". Oba powinny doprowadzić do całkiem zadowalających rezultatów, jeśli nie sprawia nam problemu zakup filmu w zagranicznym sklepie (na ogół trzeba płacić kartą kredytową). film na pewno jest do kupienia w sklepie &lt;a href="http://www.moviemail-online.co.uk"&gt;Movie Mail&lt;/a&gt;, kupowałam tam innym film Jacquesa Demy i mogę go polecić. Mnóstwo klasyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna, tę samą wersję filmu da się czasem ściągnąć w internecie (tu muszę przypomnieć o nielegalności procederu. Z tym, że tu trudno nawet liczyć na napisy w innych językach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja polska z dubbingiem na pewno kiedyś istniała, bo ją oglądałam lata temu w telewizji polskiej. I taśma powinna gdzieś leżeć w archiwach TVP, choć trudno powiedzieć w jakim jest stanie. Wydaje mi się, że "Oślą skórkę" puszczało też kiedyś Ale kino, ale mogę się oczywiście mylić i nawet nie wiem, czy to była wersja z dubbingiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istniało kiedyś coś takiego jak polska szkoła dubbingu. TVP dubbingowała różne filmy i seriale, i dla dzieci i dla dorosłych. Jakość tego była pierwszorzędna, w odróżnieniu od dubbingu z telewizji niemieckiej czy hiszpańskiej, a głosy podkładali znani i cenieni aktorzy, na przykład Aleksandra Śląska. Niestety większość efektów tej pracy już nie istnieje - zostały zniszczone, rozmagnesowane, spłonęły w pożarze czy coś w tym rodzaju.  To samo mogło się stać z "Oślą skórą", choć to jedynie moje przypuszczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Archiwum Filmoteki Narodowej powinno mieć kinową kopię filmu, bo "Ośla skóra" była wyświetlana u nas na dużych ekranach. Ale to samo - trudno powiedzieć w jakim stanie jest kopia. Zapewne w kiepskim, bo właśnie ze względu na zły stan taśm Francja zdecydowała się na cyfryzację tego filmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle wiadomości z frontu, w najbliższym czasie spróbuję zadzwonić do Filmoteki i zapytać o ten film, bo mnie samą sprawa zaczęła nurtować. Dlaczego nie można już obejrzeć takich filmów? No dlaczego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-765300740901369493?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/765300740901369493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=765300740901369493' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/765300740901369493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/765300740901369493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2009/01/ola-skra-ii.html' title='Ośla skóra II'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-6454028305827377036</id><published>2008-08-01T12:35:00.003+02:00</published><updated>2008-08-01T13:20:46.169+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Duet Konecki - Saramonowicz znowu w akcji</title><content type='html'>Po &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1217298"&gt;Testostereonie&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1219883"&gt;Lejdis&lt;/a&gt; najbardziej trendy twórcy filmowi startują z kolejną komedią damsko - męską, mającą łamać stereotypy itp. "Idealny facet dla mojej dziewczyny" ma być "komedią psychoerotyczną". Będzie to film o miłości od pierwszego wejrzenia i o tym, że ludzie pochodzący z bardzo różnych środowisk mogą być razem, pomimo przeciwności losu, przyzwyczajeń i poglądów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Luna jest instruktorką sztuki walki &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Krav_maga"&gt;krav maga&lt;/a&gt;, feministką i przyjaciółką feministek. Ma za sobą wieloletni romans z żonatym dziennikarzem. Kostek jest kompozytorem muzyki sakralnej, pochodzi z tradycyjnej katolickiej rodziny a po nieudanym narzeczeństwie żyje w samotności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawi się wątek występu w filmie erotycznym - taką propozycję dostanie Luna. "Nie kręcimy filmu porno, lecz komedię, której akcja częściowo toczy się na planie takiego filmu - zaznacza Andrzej Saramonowicz. Nihil novi, przypomnijmy &lt;a href="http://to.wlasnie.milosc.filmweb.pl/"&gt;To właśnie miłość&lt;/a&gt;. Zarys akcji nie rzuca na kolana, by nie powiedzieć, że jest mocno wtórny. Całość pewnie będzie się opierała - jak zwykle u tego duetu - na ciętych dialogach, zwariowanych zwrotach akcji, aluzjach do naszej rzeczywistości i absurdalnym humorze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główne role zagrają Magda Boczarska i Marcin Dorociński. Zestaw pozostałych nazwisk robi wrażenie, choć jest przewidywalny - Tomasz Karolak, Kinga Preis, Iza Kuna, Krzysztof Globisz, Tomasz Kot, Danuta Stenka, Magdalena Różczka, Maria Seweryn. Stenka zagra podwójną rolę - bliźniaczek, ciotek Kostka. Jedna to kobieta zasadnicza i konserwatywna, wspiera wpływowego duchownego (któż to może być?), druga z sióstr leczy się w szpitalu psychiatrycznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejdę do sprawy obsady plotkarsko i dodam, że rolę żonatego dziennikarza, z którym romansuje Luna, zagra Karolak - wieloletni chłopak Boczarskiej, zanim rzucił ją dla modelki. Kuna zagra przywódczynię polskich feministek, czyli zapewne jakiś klon Kazi Szczuki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia ruszają 5 sierpnia w Częstochowie (sceną wejścia pielgrzymek na Jasną Górę) i potrwają do 6 października. Premiera jest przewidziana na 30 stycznia 2009, zatem film dołącza do walentynkowego peletonu, gdzie już miejsca zajęły &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/05/ile-way-ko-trojaski.html"&gt;Koń trojański&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/06/devil-wears-prada-po-polsku.html"&gt;Miłość na wybiegu&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-6454028305827377036?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/6454028305827377036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=6454028305827377036' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6454028305827377036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6454028305827377036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/08/duet-konecki-saramonowicz-znowu-w-akcji.html' title='Duet Konecki - Saramonowicz znowu w akcji'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7105649553205133916</id><published>2008-07-17T00:17:00.003+02:00</published><updated>2008-07-17T12:06:43.695+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film hiszpański'/><title type='text'>Boskie jak diabli</title><content type='html'>Zapisałam się do wypasionej wypożyczalni, gdzie między czekoladkami i chipsami oraz winem i prasą dla marketingowców można nieraz trafić na nie byle jaki film. Tym sposobem do moich rąk trafiła nietypowa komedyjka o niebie i piekle. Boskie jak diabli nie rzuca może na kolana, ale ma swój urok. Nade wszystko przebija fascynacja Almodovarem (producentem filmu). Relacje między piekłem i niebem, a także sam porteret tychże, są dość przewrotne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w niebie, i w piekle panuje potworna biurokracja. Na czele wiecznego potępienia i wiecznego raju stoją kierownicy, wybierani przez rady nadzorcze. Wieczność funkcjonuje jako przedsiębiorstwo, gdzie najbardziej liczy się bilans zysków i strat. Bóg prawdopodobnie umarł, a przynajmniej skrzętnie strzeże swojej prywatności. Reprezentuje go dojrzale seksowna Marina d'Angelo, czyli Fanny Ardant. Na czele piekła stoi sam Belzebub, tu zwany Jackiem Davenportem, ale to nie znaczy, by miał wiele do powiedzenia. W piekle zawiązuje się spisek mający obalić staroświeckie reguły  dyrektora generalnego. Inicjuje go oślizgły typ, w życiu doczesnym członek Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Spryciarz umiał się urządzić za życia, umie i po śmierci, czego dowodzi fakt, że szybko pozbył się swego nowego - piekielnego - wcielenia: czarnoskórego imigranta bez papierów i stał się szarą eminencją w radzie nadzorczej. Piekłu coraz bardziej zagraża perspektywa, że możni doczesnego świata zaczną rządzić i w zaświatach, unikając uciążliwej kary. Belzebub - wciąż młody pistolet, ze sznytem meksykańskiego mafioso, uosabiany przez Gaela Garcię Bernala - wkracza do akcji. Nie po to wieki temu zbuntował się przeciw Bogu w imię wolności wyboru, by teraz piekło przypominało ziemię. W piekle wszyscy mają być równi w wiecznym potępieniu. Trzeba więc się umówić z niebem, aby wzięło do siebie duszę pewnego gangstera. Z jakichś powodów ma to poskromić zapędy lobby wpływowych bogaczy. W tym celu wysyła na ziemię najgorszą agentkę (Penelope Cruz), która ma spieprzyć sprawę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo nie próżnuje i wysyła swoją najlepszą agentkę (Victoria Abril), za życia polityczkę (umarła baaardzo dawno temu), w zaświatach piosenkarkę w typie Rity Hayworth. Ma ona udawać żonę boksera, o którego gra się toczy. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy, że bokser ma duży apetyt seksualny, a i przyłożyć potrafi. Przy małżeństwie instaluje się wysłanniczka piekła, jako dawno niewidziana kuzynka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposób pokazania życia aniołów i demonów nie ma nic wspólnego z ckliwymi obrazkami jakie znamy z amerykańskiego filmu. Niebo mieści się głównie w Paryżu, dominuje w nim staroświecka elegancja, świat jest czarno - biały. W niebie mówi się po francusku. Piekło - to amerykańskie bezdroża i potworny upał (klimy nie można zamontować z powodów wizerunkowych). Język urzędowy - angielski. Językiem dyplomatycznym między niebem i piekłem jest hiszpański. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety w domu boksera po przełamaniu lodów odkrywają, że mają ze sobą wiele wspólnego. Co więcej, Penelope Cruz za życia była gangsterem. Za karę została zamieniona w kobietę i pracowała w piekle jako kelnerka w pubie pełnym gwałcicieli. Po udanej misji (czyli spieprzeniu jej) ma odzyskać męską postać. Chyba można się domyślić, że agentki bardzo będą chciały się ponownie spotkać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obraz nieba i piekła to największa frajda tego filmu. Reszta - mielizny i dłużyzny. nie wiadomo właściwie, dlaczego dusza boksera jest taka ważna. Niby widzowie mają w to nie wnikać, bo wyroki boskie są niezrozumiałe, ale jakoś to mnie nie przekonuje. Wszystkie niedociągnięcia łagodzi jednak Victoria Abril śpiewająca po portugalsku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Czy muszę dodawać, że Marinę d'Angelo i Davenporta łączy wieczna miłość, odrzucona w imię rozsądku?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7105649553205133916?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7105649553205133916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7105649553205133916' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7105649553205133916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7105649553205133916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/07/boskie-jak-diabli.html' title='Boskie jak diabli'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-6071706263633935727</id><published>2008-07-02T07:05:00.002+02:00</published><updated>2008-07-02T09:46:23.271+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Komedia prokreacyjna</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7QHsJlVrFig&amp;hl=pl"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7QHsJlVrFig&amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle zwiastuny podobają mi się bardziej niż filmy. A czego mogę się spodziewać po filmie, którego zwiastun jest denny? Zanosi się na komedię mało śmieszną, z kiepskim aktorstwem i jadącą stereotypami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Temat prokreacji w polskim filmie ostatnio jest dość mocno wyeksploatowany (Tylko mnie kochaj, Mała wielka miłość, Rozmowy nocą). Motyw nieplanowanej ciąży, która scala związek, co  rusz pojawia się też w serialach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Premiera "Jak żyć" 18 lipca. Reżyserski debiut Szymona Jakubowskiego. W rolach głównych Anna Cieślak, która już nie powalała w Dlaczego nie (by nie powiedzieć, że była kompletnie nieprzekonująca) i Krzysztof Ogłoza. Zapowiada się hit lata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-6071706263633935727?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/6071706263633935727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=6071706263633935727' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6071706263633935727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6071706263633935727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/07/komedia-prokreacyjna.html' title='Komedia prokreacyjna'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-6476402236890288280</id><published>2008-06-20T22:59:00.002+02:00</published><updated>2008-06-20T23:04:28.369+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasto'/><title type='text'>Czekałam cały rok</title><content type='html'>Jest! jest! jest! jest!  jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://filmowastolica.pl"&gt;http://filmowastolica.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-6476402236890288280?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/6476402236890288280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=6476402236890288280' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6476402236890288280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6476402236890288280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/06/czekaam-cay-rok.html' title='Czekałam cały rok'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7478504472403997601</id><published>2008-06-12T12:20:00.003+02:00</published><updated>2008-06-12T14:13:49.317+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Devil wears Prada po polsku</title><content type='html'>Coś dziwnego dzieje się z polskim kinem rozrywkowym. Zatrzęsienie komedii romantycznych i filmów kryminalnych. Niby od strony produkcyjnej stoją na coraz lepszym poziomie. Jednak brak w tym wszystkim rozpoznawalnego stylu, mówienia własnym głosem. Nie licząc może duetu Saramonowicz - Konecki, kalki, nuda, powtarzalność i niewiara w elementarną inteligencję widza. Palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1219886"&gt;Jeszcze raz&lt;/a&gt; i chyba ten rekord będzie trudno pobić (wieczna optymistka ze mnie). Płaskie, jadące po łebkach &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1220074"&gt;Nie kłam kochanie&lt;/a&gt;. Nielogiczne &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1219961"&gt;Rozmowy nocą&lt;/a&gt;. Ciężkie jak ciasto z zakalcem &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1215825"&gt;Ja wam pokażę&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TVN, po upojnym sukcesie kolejnych edycji Tańca z gwiazdami przygotowuje na jesień kinową produkcję &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1221519"&gt;Kochaj i tańcz&lt;/a&gt;. Nietrudno się domyślić, ze wzięło sobie do serca powodzenie &lt;a href="http://step.up.taniec.zmyslow.filmweb.pl/"&gt;Step up&lt;/a&gt;. Ale to nie wszystko, co nas czeka, drodzy widzowie wierzący w polskie kino! Kolejna "komedia romantyczna" wprowadzi nas w świat wielkiej mody. Nie inaczej. Ma to wręcz być &lt;a href="http://diabel.ubiera.sie.u.prady.filmweb.pl/"&gt;Diabeł ubiera się u Prady&lt;/a&gt; po polsku. Zważywszy, że akurat ten film daleki jest od konwencji komedii romantycznej, zadanie jest lekko karkołomne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Diabeł" to film o o inicjacji prymuski na rynku pracy i w drapieżnym świecie. Przez rok harówki dla wariatki z magazynu o modzie ma szansę poznać siebie, swoje ambicje i talenty. W nagrodę traci chłopaka, a nawet dwóch. O czym ma być "Miłość na wybiegu"? Młoda dziewczyna chce wejść do świata mody, zostając modelką, a zblazowany fotograf chce z niego wyjść. Gdy się poznają, ona ma o nim jak najgorsze zdanie. Jednak po wspólnej sesji zdjęciowej stwierdza, że sie myliła. Uczucie rozkwita. Wtedy do akcji wkraczają dwie harpie, które chcą zdusić młodą miłość w zarodku. Uczucia modelki i fotografa zostaną poddane poważnej próbie... bla bla bla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mi mówi, że po licznych zwrotach akcji zakończenie będzie szczęśliwe. Co do obsady, mam mieszane uczucia. Marcin Dorociński jako fotograf Kacper. Jako modelka Julia, pierwszy raz na ekranie Karolina Gorczyca. Dalej - Iza Kuna (brawo!) i Urszula Grabowska (Karusia z &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/128282"&gt;Przedwiośnia&lt;/a&gt;) jako dwie harpie, Tomasz Karolak, Anna Guzik (nie narzekam), Barbara Brylska - przyjaciółka i mentorka Julii, więc można mieć nadzieję, że nie będzie gdzieś hen, na czwartym planie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reżyseruje Krzysztof Lang - poza &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/126414"&gt;Prowokatorem&lt;/a&gt;, ma na koncie same seriale, więc nie wiadomo, czy się cieszyć. Zdjęcia trwają do 25 czerwca. Premierę wstępnie wyznaczono na koniec roku. Film nie będzie pokazany we wrześniu w Gdyni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W filmie mają wystąpić prawdziwe modelki i projektanci. Ambicją reżysera jest pokazanie, że środowisko mody to ludzie utalentowani, a cały światek rządzi się swoistym sensem. Czy uda się to zrobić dobitniej niż Meryl Streep, która krótka tyradą wykazała swojej asystentce, że każdy, nawet jeśli uważa, że jest "ponad to", jest uwikłany w modę? Czy ten polski świat mody tak samo, jak "Devil..." będzie nęcił i pożerał? Czy może chociaż dostaniemy lekko zgryźliwe, ale ciepłe spojrzenie na świat mody, jak w stareńkiej &lt;a href="http://www.filmweb.pl/f31840/Zabawna+buzia,1957"&gt;Funny face&lt;/a&gt;? Schemat Audrey Hepburn i Freda Astaire z tego filmu zresztą wiernie powtórzono w "Miłości na wybiegu". Swoją drogą, trudno o bardziej łopatologiczny tytuł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7478504472403997601?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7478504472403997601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7478504472403997601' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7478504472403997601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7478504472403997601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/06/devil-wears-prada-po-polsku.html' title='Devil wears Prada po polsku'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-3432325668470543046</id><published>2008-05-31T21:08:00.002+02:00</published><updated>2008-05-31T21:52:54.289+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Wywiad zekranizowany</title><content type='html'>Filmy o papieżu to pewny sukces - dwie dotychczasowe biografie zebrały po prawie 2 miliony widzów. Nic więc dziwnego, że po dwóch biografiach na warsztat trafiły wspomnienia byłego sekretarza Jana Pawła II. "Świadectwo", które trafi do kin w październiku, to film dokumentalizowany. Połączenie wywiad z Dziwiszem, materiałów archiwalnych i zdjęć z udziałem aktorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi karkołomnie... film jednak ma międzynarodową produkcję i zapewnioną już dystrybucję światową. Autorem scenariusza obok kardynała Dziwisza jest Gian Franco Svidercoschini, włoski dziennikarz, autor "Świadectwa" (to on przeprowadził rozmowy z Dziwiszem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roli narratora wystąpi Michael York, a autorem muzyki jest Vangelis. Reżyseruje Paweł Pitera (mąż Julii). Poza wersją kinową, trwającą ok. 80 minut, powstanie też wersja telewizyjna - 3 odcinki po 45-50 minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda więc na to, że "Świadectwo" jest skazane na sukces. Trudno mi jednak uwierzyć, że ludzie będą tak masowo walić do kin drzwiami i oknami, jak w przypadku Karola Który Pozostał Człowiekiem. Złośliwie przypomnę zupełnie nieudany projekt, jakim był "Tryptyk rzymski" (producenci nie dopuszczali do świadomości, że ekranizacja wiersza nawet w przypadku papieża to pewna przesada i wpuścili do kin 81 kopii). Magia nazwisk i marki Jana Pawła II pewnie zrobi zrobi swoje, choć film dokumentalizowany to trudniejszy w odbiorze gatunek i może odstraszyć część widzów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zwiastun już jutro w kinach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-3432325668470543046?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/3432325668470543046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=3432325668470543046' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3432325668470543046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3432325668470543046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/05/wywiad-zekranizowany.html' title='Wywiad zekranizowany'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-431642302053440637</id><published>2008-05-21T13:25:00.003+02:00</published><updated>2008-05-21T13:42:22.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Ile waży koń trojański?</title><content type='html'>Danuta Szaflarska daje radę.... 8 maja zaczęły się zdjęcia do filmu Juliusza Machulskiego "Ile waży koń trojański?". Ma to być "lekko feministyczna komedia romantyczna" a do tego "porządne inteligentne kino zrobione z dużą kulturą filmową". Chcę wierzyć. Zestaw nazwisk całkiem przyjemny: oprócz wspomnianej nestorki, Robert Więckiewicz, Maja Ostaszewska, Katarzyna Kwiatkowska i Ilona Ostrowska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótkie streszczenie filmu nasuwa na myśl "Peggy Sue wyszła za mąż". Oto kobieta czterdziestoletnia, rozwiedziona, żyje ze swym drugim partnerem, razem wychowują jej córkę z pierwszego związku. W tajemniczy sposób bohaterka przenosi w rok 1987 - kiedy jest jeszcze żoną swego byłego męża, ich córki nie ma na świecie. To dobra okazja, by inaczej pokierować swoim życiem... Wyobrażam sobie, że Szaflarska zagra tu jakiegoś dobrego ducha, wróżkę, starą kobietę pełną mądrości wspierającą młodą kobietę. Czy to będzie ten "lekki feminizm"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Premiera w styczniu - lutym 2009, czyli w okolicach Walentynek... reguła &lt;a href="http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/jeli-jest-zima-to-mamy-polskie-filmy.html"&gt;"jeśli jest zima to mamy polskie filmy"&lt;/a&gt; sprawdza się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-431642302053440637?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/431642302053440637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=431642302053440637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/431642302053440637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/431642302053440637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/05/ile-way-ko-trojaski.html' title='Ile waży koń trojański?'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-8561507395440009943</id><published>2008-04-09T11:47:00.005+02:00</published><updated>2008-04-09T14:06:56.458+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><title type='text'>Les Ch'tis we Francji - mania, szaleństwo, amok</title><content type='html'>Lubię liczby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza spektakularne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film "Bienvenue chez les Ch'tis" we francuskich kinach obejrzało już ponad 17 milionów  widzów. Przez to film pobił już rekord wszechczasów z 1967 roku na najpopularniejszy film francuski, należący do "Wielkiej włóczęgi". Jest też na dobrej drodze by pobić francuski rekord na najbardziej kasowy film ever, czyli "Tytanik". W 1998 roku obejrzało go ponad 20 milionów Francuzów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sukces "Ch'tisów" jest tym większy, że nikt się go właściwie nie spodziewał. Zrealizowany za dość skromną sumę 11 milionów euro, bez wielkich nazwisk, bez wielkiej reklamy. Jest to komedia o kierowniku poczty, który zostaje przeniesiony na północ Francji, pod Dunkierkę, do regionu o niezbyt dobrej sławie, łagodnie mówiąc. Nie dość że mieszkańcy - Ch'tisi - mówią specyficznym, trudno zrozumiałym dla reszty Francuzów dialektem, to jeszcze uchodzą za prostaków, alkoholików, bezrobotnych i ogólnie mówiąc - zapóźnionych cywilizacyjnie. Nietrudno się domyślić, że kierownik poczty zrewiduje swoje uprzedzenia i stereotypowe wyobrażenie mieszkańców Północy i opuści to miejsce ze łzami w oczach, podobnie jak wtedy, gdy tu przyjechał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różne francuskie serwisy z lubością przedstawiają statystyki pokazujące lawinowy wzrost widowni. Zaczęło się od ponad pół miliona w pierwszym tygodniu wyświetlania filmu tylko w regionie Nord-Pas-de Calais. Po znakomitym przyjęciu w następnym tygodniu do kin wybrały się ponad 4 miliony Francuzów, kiedy film został wypuszczony w całym kraju. I tak, przez cały marzec, co tydzień kolejne miliony waliły do kin drzwiami i oknami. Jak się można było spodziewać, Hollywood natychmiast zwietrzyło dobry interes i już kupiło prawa do remake'u. Amerykański film będzie osadzony w amerykańskich realiach - prawdopodobnie zostaną obśmiane stereotypy o mieszkańcach Midwestu. Ch'tisowie znaleźli też dystrybutorów w krajach europejskich, głównie frankofońskich, oraz w Kanadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieoczekiwany sukces filmu trochę "wymknął się spod kontroli" twórcom. W gorączce produkowali dodatkowe kopie do kin. Francja oszalała. Ogromne znaczenie miała fama "dobrego filmu". Według danych producenta, niemal wszyscy widzowie ankietowani po wyjściu z kina mieli pozytywne reakcje dotyczące filmu. 97% widzów podobał się film, a 67% było "oczarowanych". Film jest uznany za blockbuster albo "piorun z nieba", gdy ten wskaźnik wynosi 65%. Miejscowość Buerges, gdzie kręcono Ch'tisów, przewiduje w tym roku boom turystyczny. Nieoczekiwanie wzrosła sprzedaż sera Maroilles, występującego w filmie, o 20-30%. Inne sery z północy również zanotowały wzrost sprzedaży. Podobnie lokalne piwo Ch'ti. O popularności kubków, koszulek, podkładek pod kufel i innych gadżetów z emblematami filmu nie ma co wspominać. Sarkozy zażyczył sobie prywatnej projekcji w Pałacu Elizejskim. Taki zaszczyt kopnął do tej pory tylko dwa filmy - rekordową "Wielką włóczęgę" i "Amelię" z 2001 roku. W radiu i telewizji trwają dni i tygodnie "speciale Ch'tis". W przyszłym roku do Słownika Języka Francuskiego trafi nowe słowo - "biloute" (raczej słowo - wytrych, o wielu znaczeniach). Pochodzi z dialektu północnego, ale rozprzestrzeniło się w całej Francji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popularność "Ch'tisów" przypomina wirusowy sukces naszej-klasy, Chucka Norrisa, Papaya Song czy Jożina z Bażin. W tym wypadku jednak to zjawisko w znacznej mierze pozainternetowe. Polecam oficjalną stronę filmu: &lt;a href="http://www.chtinn.com/"&gt;http://www.chtinn.com/&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ypl0qgdAt2c&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ypl0qgdAt2c&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-8561507395440009943?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/8561507395440009943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=8561507395440009943' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8561507395440009943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8561507395440009943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/04/les-chtis-we-francji-mania-szalestwo.html' title='Les Ch&apos;tis we Francji - mania, szaleństwo, amok'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-8358352946313308957</id><published>2008-03-27T19:30:00.005+01:00</published><updated>2008-05-21T13:42:54.020+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zapowiedź'/><title type='text'>Seniorzy w ostatniej akcji</title><content type='html'>Tylu seniorów w jednym filmie dawno nie było. Na styczeń albo luty planowana jest premiera "Ostatniej akcji". Zagrają Wiesław Michnikowski, Jan Machulski, Marian Kociniak, Alina Janowska, Danuta Szaflarska, Barbara Krafftówna, Wojciech Siemion. Z opisu producenta (Studio Filmowe Zebra) wynika, że będzie to komedia sensacyjna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja filmu będzie dziać się we współczesnej Warszawie. Starsi panowie, towarzysze broni z Powstania Warszawskiego, stają do walki z "wielobranżowym gangsterem" mecenasem Szaro, granym przez Piotra Fronczewskiego. Pomogą im dzielne sanitariuszki z powstania  oraz Alowiec (Wojciech Siemion), dawny członek Armii Ludowej. Plan dziarskich staruszków przeciw mecenasowi będzie zawierał napad na sklep jubilerski. Ważną rolę w intrydze odegra bezcenne jajo Faberge. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się ta informacja. Ostatnim trendem w polskim kinie rozrywkowym jest pokazywanie rozrywkowych zamożnych warszawiaków oraz pretensjonalnych niuń, nieważne czy o dobrym czy złym charakterze. Młodziacy ci przeżywają mało przekonujące dramaty miłosne, przez co filmy pretendują do miana komedii romantycznych (ale ani to komedie, ani romantyczne). Nasi powstańcy tymczasem będą walczyć w słusznej sprawie, mając na celu utarcie nosa drapieżnemu kapitaliście, który zagraża ich rodzinom. Pewnie w tym wszystkim będą trochę pogrywać stereotypem powstańca i zgrzybiałego/ dziarskiego staruszka, a trochę z tym stereotypem dyskutować. Kołacze mi się po głowie &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Rififi+po+sze%C5%9B%C4%87dziesi%C4%85tce,1989,o+filmie,Film,id=9165"&gt;Rififi po sześćdziesiątce&lt;/a&gt; albo film &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Ch%C5%82opcy,1973,o+filmie,Film,id=4564"&gt;Chłopcy&lt;/a&gt;, ale filmów o starszych ludziach nie ma wiele. Czy komedia, czy poważniejszy gatunek - ludzie starsi, o dużym apetycie na życie, ale i pogodzeni ze śmiercią i upływem czasu, nadają filmowi wzruszający ton. Dodatkowo starsi aktorzy mają zazwyczaj lepszy warsztat. Alina Janowska już w "Rozmowach kontrolowanych" grała konspirującą seniorkę, podpierającą się swoim wojennym doświadczeniem. Dla pozostałych aktorów "Ostatnia akcja" też pewnie będzie okazją do  zmierzenia się ze swoim zawodowym wizerunkiem. Smaczku pewnie też doda Alowiec, który będzie odstawał od naszych komabatantów z Armii Krajowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Michał Rogalski debiutuje w kinie, ale dotąd świetnie sobie radził w dokumencie. Jeszcze w czasach studenckich zrobił fajny, pokazywany za festiwalach film &lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/326884"&gt;"Paweł i Ewa"&lt;/a&gt;. "Ostatnia akcja" jest szykowana na okres przedwalentynkowy, najbardziej dochodowy dla kin czas w roku. Dotąd w tym okresie królowały filmopodobne komedie polskiej produkcji. Z biegiem czasu grali w nich coraz więksi amatorzy, a ostatnio twórcy nawet zrezygnowali z tak zbędnej rzeczy jak scenariusz (patrz "Jeszcze raz"). Być może nawet "Ostatnia akcja" zachęci nieco starszych widzów do odwiedzenia kin (największy segment stanowią widzowie w wieku do 39 lat). Tak czy owak, znów sprawdza się reguła "zimą oglądamy polskie filmy".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-8358352946313308957?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/8358352946313308957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=8358352946313308957' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8358352946313308957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8358352946313308957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/03/seniorzy-w-ostatniej-akcji.html' title='Seniorzy w ostatniej akcji'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-4298926132787099418</id><published>2008-03-18T16:41:00.003+01:00</published><updated>2008-03-18T18:13:59.223+01:00</updated><title type='text'>Polskie drogi a sprawa polska</title><content type='html'>Do tej pory słowa prezydenta wystarczyły same za siebie, podparte li i jedynie powagą flagi państwowej stojącej opodal. Ale to nudne jest, komu by się chciało słuchać wielominutowego trucia prezydenta o sprawach wagi krajowej, który w dodatku ma wzrok wbity w jeden punkt, mówi z zasznurowanymi ustami albo nerwowo bawi się palcami. Dlatego wczorajsze orędzie prezydenckie w sprawie Traktatu Lizbońskiego zostało znacznie podrasowane przebitkami z obrazków szarpiących patriotyczne polskie serce oraz liryczną muzyką z "Polskich dróg". Czy mi się wydaje, czy to to już rzeczywiście można nazwać propagandą według najlepszych wzorów? Nie stało się przecież nic takiego; przecież to tylko muzyka ze znanego serialu i tylko kilka obrazków dokumentalnych: mazurskie wsie, Angela Merkel koło Eryki Steinbach, ślub homoseksualny. Żadne tam goebbelsy. Żadnych szczurów czy karaluchów. Muzyka z "Polskich dróg" jest naprawdę piękna. Serial jest naprawdę drastyczny. Przytłaczający hitleryzm, eksterminacja Polaków, masowe rozstrzelania. Liryczna muzyka przywołuje wstrząsające obrazy. "Nie wszystko w Unii musi być dobre dla Polski" - mówi prezydent. Za chwilę dzisiejsi Niemcy (Niemki): Merkel i Steinbach na spotkaniu ziomkostw. Prezydent mówi o roszczeniach niemieckich na Ziemiach Zachodnich i Północnych (brawo! ktoś go poinformował, że już od dawna nie używa się fachowo terminu "Ziemie Odzyskane"!). Mazurskie pagórki, domostwa i jezioro. Inny przykład, mówi prezydent. Śluby gejowskie. Więc widzimy odnośny ślub, niefortunnie z Toronto, o czym zresztą informuje też dokument pokazany na ekranie. Ale jest na to rada - Protokół Brytyjski (przebitka z podpisania Protokołu). Niestety niektórzy z Sejmu (przebitka na Tuska, Pawlaka i Sikorskiego) chcą odstąpienia od niego, o czym mówi stosowna uchwała, przywołana na ekranie. Są takie chwile w życiu narodu, mówi prezydent, kiedy trzeba zapomnieć o interesie partyjnym. Dlatego prezydent musi użyczyć swego wizerunku, by PiS wyszedł z twarzy z patowej sytuacji. Kompromitacja blisko, przebąkuje się o o rozłamie w partii, o złamaniu dyscypliny głosowania. Prezydent więc używa swego autorytetu i przedłoży ustawę taką, jaka pasuje PiS. Ale nie o tym chciałam, tylko o ilustracji muzyczno - obrazkowej orędzia. No cóż, przynajmniej nie było nudne. A że niechcący wyszedł przekaz nie informacyjny, tylko emocjonalny - who cares? Proszę państwa, czy ktoś z was nie poczuł się przypadkiem manipulowany? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno. Pan Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego, określił orędzie jako &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5033511.html"&gt;najlepszy produkt polityczny PiS ostatniego czasu&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;"Wreszcie mamy prezydenta, mocny wizerunek, bardzo skuteczny, pan prezydent zaczął swoją kadencję. - ocenił Mistewicz w TVN24. - To jest opowieść, że jest polityk, który będzie nas bronił. Widzę, że za Lecha Kaczyńskiego wzięli się najlepsi w Polsce, do nich należy Jacek Kurski - dodał". Halo, czy marketing polityczny nie ma nic wspólnego z etyką polityki? Czy w wystąpieniu prezydenckim, które jest nadawane tylko w wyjątkowych chwilach, aby na pewno powinny być używane techniki jak w reklamówkach wyborczych? Wybraliśmy tego człowieka w wolnym głosowaniu, po to by nas reprezentował i podejmował w naszym imieniu decyzje. Nie musi nam już niczego reklamować ani obrzydzać, bo swoją wizję przedstawił podczas kampanii. Stoi za nim narodowa flaga. Więc po co dokładać jeszcze muzykę z serialu, było nie było, kultury masowej? Może następnym razem to będą "Czarne chmury"? Też by pasowały. Do promowania jakiejś ustawy socjalnej nadawałby się "Janosik". A potem już tylko "Alternatywy 4". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/L5itvhzSTGk&amp;hl=pl"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/L5itvhzSTGk&amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-4298926132787099418?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/4298926132787099418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=4298926132787099418' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/4298926132787099418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/4298926132787099418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/03/polskie-drogi-sprawa-polska.html' title='Polskie drogi a sprawa polska'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-5945160897589487018</id><published>2008-03-11T13:31:00.006+01:00</published><updated>2008-12-09T19:06:16.598+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hollywood'/><title type='text'>The Hollywood Sign zagrożony</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R9aIZflWvnI/AAAAAAAAABM/Gt_q9OxzmIo/s1600-h/Hollywood+sign.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R9aIZflWvnI/AAAAAAAAABM/Gt_q9OxzmIo/s400/Hollywood+sign.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5176474793265249906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezpośrednie otoczenie wzgórza Los Angeles, gdzie stoją słynne białe litery o wysokości 15 metrów, układające sie w napis "Hollywood", zostało wystawione na sprzedaż. Cena - to 22 milionów dolarów, ale z możliwością podziału terenu na pięć działek i prawem do zabudowy. Wytyczono już nawet sieć dróg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2002 roku deweloper odkupił ten teren o powierzchni ok. 56 hektarów od spadkobierców Howarda Hughesa. Słynny milioner zdobył w latach czterdziestych pozwolenie na budowę, z myślą postawienia tam willi dla Ginger Rogers, podówczas swojej kochanki. Dom nigdy nie powstał, ale pozwolenie obowiązuje do tej pory...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radni Los Angeles są oburzeni. Zasłonięcie słynnego napisu z pewnością nie przysłuży się promocji miasta. Jednak miasto nigdy nie zdołało zgromadzić środków, by odkupić ten teren.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 1973 roku napis jest zabytkiem. Miasto zaś chyba niespecjalnie przykładało rękę do jego ochrony. W 1978 roku zbiórkę pieniędzy na replikę konstrukcji "Hollywood" zainicjował... Hugh Hefner, wydawca Playboya. Sam wówczas wyłożył kasę na literę Y. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znany na całym świecie napis powstał w 1923 roku jako reklama projektu budowy nieruchomości. Początkowo było to "Hollywoodland". Dziś to jeden z najsłynniejszych logotypów. Ostatnie cztery literki zostały usunięte w 1949 roku, podczas gruntownej renowacji konstrukcji, która znajdowała się już w opłakanym stanie. Co ciekawe, miasto Los Angeles optowało wtedy za całkowitym demontażem napisu. Zapobiegły temu gwałtowne protesty mieszkańców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło: &lt;a href="http://www.hollywoodland.org/history.htm"&gt;HHA&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.lemonde.fr/cinema/article/2008/03/10/l-enseigne-hollywood-menacee-par-les-villas_1021131_3476.html#ens_id=839358"&gt;Le Monde&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-5945160897589487018?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/5945160897589487018/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=5945160897589487018' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5945160897589487018'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5945160897589487018'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/03/holywood-sign-zagroony.html' title='The Hollywood Sign zagrożony'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R9aIZflWvnI/AAAAAAAAABM/Gt_q9OxzmIo/s72-c/Hollywood+sign.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7926104290868866067</id><published>2008-02-25T17:57:00.005+01:00</published><updated>2008-02-26T00:16:05.419+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hollywood'/><title type='text'>Demoniczny golibroda z Fleet Street</title><content type='html'>Epoka wiktoriańska nie ma najlepszej prasy. Rygoryzm moralny, obłuda obyczajowa i samozadowolenie klas uprzywilejowanych. Niewolnicza praca dzieci i niebywałe rozmiary prostytucji. Nędza zastępów ludzi pracujących w fabrykach i koszmar filantropii pławiącej się we własnym zachwycie. Koszmar przytułków dla sierot i szpitali dla obłąkanych. Światowy kolonializm i wszechobecne szubienice. Obrazki jak z Dickensa. Rozwój tabloidów i marnej literatury dla kucharek. I tak dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej scenerii żyją i działają Sweeney Todd i pani Lovett. Kto nie znalazł się w wąskiej grupie tłustych mieszczan czy szlachty, ten nie mógł być pewny niczego. Próżno budować ułudę szczęścia osobistego. Próżno próbować wyrwać sie swojemu przeznaczeniu, jakim jest krótkie życie w biedzie i pogardzie. Próżno bronić swojej własności, gdy łapy po nią wyciąga zły sędzia Turpin. W tej sytuacji golibroda sam musi wymierzyć sprawiedliwość lubieżnikowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sweeney Todd jest częścią londyńskiej legendy, podobnie jak Kuba Rozpruwacz. Czy istniał naprawdę - nie wiadomo. Początkowo był tylko seryjnym mordercą, zarzynającym swoje ofiary brzytwą. Ciała ukrywał w katakumbach pobliskiego kościoła, gdzie trafiały prosto z fryzjerskiego fotela z zapadnią. Po pewnym czasie, gdy z podziemiach zaczęło brakować miejsca, porozumiał się z panią Lovett, właścicielką piekarni. Ta sporządzała z ludzkiego mięsa farsz do swoich pasztecików. Oboje stali się bohaterami pierwszych tabloidów, a wkrótce i zagościli w masowej wyobraźni, by w niej pozostać do dzisiaj. Sweeney Todd był bohaterem dziewiętnastowiecznych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;penny dreadfuls&lt;/span&gt;, makabrycznych powieści zeszytowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motyw zemsty dopisano mu dopiero w 1973 roku. Sędzia Turpin skazał go na zesłanie do Australii, by dobrać się do jego ślicznej żony. Gdy żona popełniła samobójstwo, Turpin zaopiekował się jego córką. Po 15 latach golibroda pod nowym nazwiskiem wraca do Londynu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja filmu Burtona dzieje się gdzieś w drugiej połowie XIX wieku, w "najgorszym z miejsc" jakim jest Londyn. Drapieżne miasto, szara scenografia, nędza niemal groteskowa. Obleśność i okrucieństwo Turpina - jak z najgorszych koszmarów. W tych warunkach pomysł utylizacji ciał jest oczywisty i jawi się nawet jako prywatna walka z systemem. Todd i Lovett załatwiają w ten sposób swoje sprawy. Todd szuka zemsty na wszystkich koszmarnych mieszczanach, a na Turpinie w szczególności. Pani Lovett chce  uciec od biedy, znaleźć dla siebie spokojne miejsce w systemie, przenieść się nad morze i wieść niezakłócony codzienną troską żywot mieszczanki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oboje są jak wyrzut wiktoriańskiego sumienia. Nie bez przyczyny Sweeney Todd żyje w masowej wyobraźni od 200 lat! Todd i jego energiczna przyjaciółka uosabiają karę za różne mieszczańskie grzeszki, za wszystkie bezeceństwa popełniane na mocy wysokiej pozycji społecznej, tkwiące gdzieś w zbiorowej nieświadomości. Przez krótką chwilę wyrównują rachunki; my wiemy i wy wiecie, że zasługujecie na pogardę, Szacowni Obywatele, a wasza śmierć nie będzie wyglądała lepiej niż śmierć zarzynanego wieprza. Klienci pani Lovett też nie są niewinni: zainteresowani tylko pasieniem brzuchów, nie spostrzegają do końca, że spożywają ludzkie mięso. Krótki karnawał dwójki buntowników, z których każdy na swój sposób mocuje się z zepsutym systemem, musi zakończyć się klęską. Śmierć poniesie Turpin, ale nie tysiące jemu podobnych. Ciachanie brzytwą golibrody i zachłanne ciułanie piekarki koniec końców niewiele zmieni, bo nie zburzy panującego porządku. Muszą więc zginąć - system zresztą nie będzie się trudził, by odrąbywać podniesione nań ręce. Każde z nich zginie od swojej broni, piekarka skończy w piecu, a golibroda z poderżniętym gardłem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7926104290868866067?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7926104290868866067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7926104290868866067' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7926104290868866067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7926104290868866067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/02/demoniczny-golibroda-z-fleet-street.html' title='Demoniczny golibroda z Fleet Street'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-8722082037978837165</id><published>2008-02-19T22:14:00.006+01:00</published><updated>2008-02-26T11:34:04.082+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hollywood'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stare kino'/><title type='text'>Imprezka u Audrey</title><content type='html'>"Śniadanie u Tiffany'ego". Najchętniej bym zamieszkała w tym filmie. A gdyby się nie dało, chciałabym chociaż znaleźć się na przyjęciu u Holly. Na tym, gdzie goście przyszli w wieczorowych strojach, co chwila ktoś donosi skrzynki alkoholu, a narąbana gościówa na przemian śmieje się i płacze do lustra. Jednej pani ktoś niechcący podpala kapelusz i równie niechcący gasi szampanem, a ona nic nie zauważa. Pod prysznicem obściskuje się parka. Po odsunięciu zasłony nakryty facet mamrocze o złodziejach biżuterii. W tym samym momencie w salonie dama, której właśnie urwał sie film, pada jak długa na podłogę. A wszystko obserwuje z bezpiecznej wysokości Kot. Ten bezimienny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/urQVzgEO_w8&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/urQVzgEO_w8&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w ogóle, absolutnie nie przeszkadza mi, że zmieniono zakończenie opowiadania Capote'a. Tym sposobem film stał się chyba komedią romantyczną? Nietypową. Bo i Holly była nietypowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-8722082037978837165?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/8722082037978837165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=8722082037978837165' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8722082037978837165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8722082037978837165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/02/imprezka-u-audrey.html' title='Imprezka u Audrey'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-8469174792330757997</id><published>2008-02-18T18:23:00.003+01:00</published><updated>2008-02-18T18:30:14.189+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieść ludowa'/><title type='text'>Sygnalizacja świetlna</title><content type='html'>Zasłyszane:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnej wsi na Mazowszu sołtys pędzi najlepszy bimber. Rozprowadza go - bardzo sprawnie - nieoficjalnymi kanałami dystrybucji. Kod informowania klientów działa bezbłędnie. Jeśli w ołtarzyku przydomowym wianek Matki Boskiej się świeci, znaczy - można wejść i zapytać. Jeśli nie - bimbru nie ma, albo okoliczności do handlowania nie sprzyjają.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-8469174792330757997?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/8469174792330757997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=8469174792330757997' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8469174792330757997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8469174792330757997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/02/sygnalizacja-wietlna.html' title='Sygnalizacja świetlna'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-393898894243758849</id><published>2008-02-12T10:15:00.000+01:00</published><updated>2008-02-12T16:38:08.308+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Z tęsknoty do kiczu</title><content type='html'>Marzę, by znów obejrzeć bezwstydnie rozrywkowe kino polskiej produkcji, za którym stoi dobry warsztat i aktorstwo - jak to drzewiej bywało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam na myśli oczywiście komedię muzyczną - bo czyż jest gatunek bardziej rozrywkowy i bardziej bezwstydny w swej kiczowatości? Ach, remake przedwojennej "Zapomnianej melodii"... próżne nadzieje. Jeśli dziś polski producent chce zagnać widownię do kin, to obowiązkowo musi za tym stać drewniane aktorstwo i brak jakiegokolwiek scenariusza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I muszę wypatrywać po niszowych kanałach, po okazyjnie spotkanych telewizorach, Elżbiety Czyżewskiej czy Bogdana Łazuki. Filmów takich jak "Żona dla Australijczyka" czy "Małżeństwo z rozsądku". Czy mój ukochany "Miliona za Laurę", kondensacja kiczu. Gdzie piosenki pisała Agnieszka Osiecka, Marek Sart lub zawodowi piosenkarze. Gdzie pomieszanie z poplątaniem fabuły budziło śmiech, a nie politowanie, gdzie aktorzy bawili się swoimi rolami bez wrażenia odwalania przez nich chałtury a przy tym efektem końcowym w filmie był zawsze lekki dystans do wykreowanej rzeczywistości, który udzielał się widzowi (przynajmniej mnie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Talenty promocyjne PRL-owskiego filmu były zaiste imponujące. Reklamowano zespół Mazowsze ("Żona dla Australijczyka"), Irenę Santor ("Przygoda z piosenką"), całą serię zespołów muzycznych łącznie z młodą Anną Jantar i Wagantami, tworzono wreszcie urocze widokówki dość problematycznych jeszcze wtedy regionów. Bieszczady, nasz Dziki Zachód, w "Milionie za Laurę" były miejscem, gdzie czas płynie spokojnie, kwitnie kultura ludowa, a ludzie tam żyjący są sympatyczni, choć może lekko głupkowaci. Mazury - żadnego widma pruskości! Tylko jeziora i kurorty, i odpoczynek dla warszawiaków ("Kochajmy syrenki"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie, którzy zabierali się za robotę, znali się na swoim rzemiośle. Autorem scenariusza do "Hallo Szpicbródka" był Ludwik Starski, twórca "Zapomnianej melodii", "Skarbu", "Zakazanych piosenek", "Przygody na Mariensztacie". "Hallo Szpicbródka", nawiązująca do przedwojennej tradycji filmowej, była ostatnim jego dziełem. Gdy to pisał, miał 75 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cukierkowe kolory, dekoracje z dykty, sztuczna fontanna di Trevi, kolorowe krótkie sukienki, no i ten bigbit! Rozrywka, komercja, kultura masowa, kicz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Milion za Laurę" - Zespół No to co maluje mieszkanie faceta z telewizji (przez pomyłkę, rzecz jasna):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7owq5LbJWtI&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7owq5LbJWtI&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Mocne uderzenie" (Ludwik Starski rulez!):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XAUmC427UQU&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XAUmC427UQU&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-393898894243758849?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/393898894243758849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=393898894243758849' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/393898894243758849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/393898894243758849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/02/z-tsknoty-do-kiczu.html' title='Z tęsknoty do kiczu'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-1380699331825341327</id><published>2008-01-22T15:10:00.000+01:00</published><updated>2008-01-23T12:27:22.480+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Katyń nominowany do Oscara!</title><content type='html'>Znakomita wiadomość! "Katyń" pobił już rekord frekwencyjny w 2007 roku (2,74 miliona widzów) choć w odbiorze wielu na pewno nie był łatwy. Ale wszystkie polskie rozterki w rodzaju "za dużo, za mało, za bardzo" za granicą stają się nieważne. Zostaje tylko na nowo opowiedziana historia o II wojnie światowej, o której - zdawałoby się - opowiedziano już wszystko. Wszyscy wiedzą, czym była II wojna, ale niewielu słyszało o Katyniu. Film Wajdy to połączenie dużego fresku historycznego z kilkoma osobistymi, tragicznymi historiami. Fabuła uporządkowana, wielość postaci nie sprawia wrażenia chaosu, ich losy stopniowo się zazębiają. Nie jest to może specjalnie nowatorskie, ale Amerykanie to lubią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Katyń" oglądałam z bólem, z pretensją, że daleko mu do dawnych arcydzieł Wajdy. Że tradycyjny, przegadany. Wkurzała mnie postawa bohaterskiego Żmijewskiego, który "ślubował wojsku", wkurzała prostolinijność Stenki i rozmycie Kowalskiego, a nade wszystko wkurzało mnie odrzucenie Chyry po wojnie. Wkurzało mnie, że Cielecka nie była żywą osobą, lecz figurą Antygony. Denerwowała mnie nachalna symbolika spotkania na moście, Chrystusa przykrytego żołnierskim mundurem i flagi rozerwanej na dwoje (z białej części Sowiet zrobił sobie onuce, a czerwoną powiesił nad budynkiem). Irytowało mnie, że człowiek z lasu spotkał córkę zabitego oficera - tak jakby w Krakowie wszyscy mieli coś wspólnego z Katyniem - i to, że na koniec zginął w idiotyczny sposób. No, ale za granicą wszystkie polskie kody stają się przezroczyste, a w pamięci zostać może zachowanie listonosza, który nie chciał przyjąć napiwku - całkowicie jasne i zrozumiałe dla wszystkich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;60 lat po wojnie Wajda robi film, który oglądamy niemalże na kolanach albo buntowniczo mówimy, że do arcydzieła mu daleko. Tuż po wojnie Wajda rozprawiał się z naszymi romantycznymi mitami. Teraz opowiada "Katyń", który jest plastrem miodu na polskie serce, głaszcze po głowach, rozgrzesza, nie oskarża. To film, który nie miał szukać nowych dróg i nowych środków wyrazu, nie miał na nowo definiować sytuacji polskiej. To film o przetrąconym polskim społeczeństwie, o wielkim gwałcie, o tym, jaką wyrwę stanowił brak kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy, którym strzelono w tył głowy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe nominacje to &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0488478/"&gt;12&lt;/a&gt; Nikiity Michałkowa o wojnie w Czeczenii, &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0416044/"&gt;Mongol&lt;/a&gt; Siergieja Bodrowa- historia Czyngis chana, &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0758732/"&gt;Beaufort&lt;/a&gt; Josepha Cedara - o wojnie w Izraelu, &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0813547/"&gt;Fałszerze&lt;/a&gt; Stefana Rudovitzkiego, oparta na faktach historia fałszerstwa w nazistowskich Niemczech.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-1380699331825341327?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/1380699331825341327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=1380699331825341327' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1380699331825341327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1380699331825341327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/01/katy-nominowany-do-oscara.html' title='Katyń nominowany do Oscara!'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7655234773685263778</id><published>2008-01-11T13:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-11T14:23:45.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='box office'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><title type='text'>Kiepsko we francuskich kinach</title><content type='html'>Ciekawe podsumowanie filmowego roku 2007 we Francji zamieszcza &lt;a href="http://www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3476,36-997910@51-839814,0.html"&gt;Le Monde&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widownia kinowa w liczbie 178 milionów (spadek o 5,6% w porównaniu z rokiem 2006) utrzymuje się na poziomie średniej z ostatnich 10 lat (177,3 mln). 5 filmów pokonało barierę 5,5 mln widzów. Były to: "Ratatuj", "Spiderman 3", "Harry Potter i Zakon Feniksa", "Piraci z Karaibów: na końcu świata", "Shrek Trzeci". Oprócz tego, dwa filmy francuskie  - "La Mome" (Niczego nie żałuję) i "Taxi 4" - miały ponadczteromilionową widownię. W 2006 roku udało się się to siedmiu filmom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filmy amerykańskie zdobyły 49,9% rynku (44,2% w roku poprzednim). Duży sukces nad Sekwaną odniosło niemieckie "Życie na podsłuchu", które zobaczyło 1,5 miliona widzów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filmy francuskie za granicą zdobyły widownię na poziomie 60 mln widzów. To nieco mniej niż wynik rodzimych produkcji w kraju - filmy francuskie obejrzało 65 mln Francuzów. Głównymi odbiorcami francuskich produkcji są kraje europejskie - głównie Niemcy (5,8 mln) i Włochy (3 mln). Najpopularniejsze za granicą okazały się "Artur i Minimki", "Niczego nie żałuję" i "Taxi 4". Nieoczekiwany sukces w Niemczech odniosło "Po prostu razem" Claude'a Berri -  820 tys. widzów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagraniczne ekipy filmowe pojawiają się nad Sekwaną coraz rzadziej i na coraz krócej. W 2007 roku w Paryżu pojawili się 15 razy. Amerykanie znacznie skrócili swój czas pobytu we Francji i teraz wynosi on średnio 2 dni (rekord należy do "Różowej pantery 2" - zdjęcia w Paryżu trwały 6 dni). Amerykanie częściej niż Francję wybierają Wielką Brytanię i Niemcy a także miasteczka filmowe w krajach Europy Wschodniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorka artykułu konstatuje, że poprzedni rok nie był rewelacyjny dla kinematografii francuskiej - gorsze wyniki zanotowano na wszystkich frontach, w sprzedaży biletów, dystrybucji zagranicznej i w produkcji zagranicznych w Paryżu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w Polsce? Perspektywa "każdy Polak w kinie" ciągle jeszcze przed nami. W 2007 roku sprzedano &lt;a href="http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=42806&amp;strona=branzowe"&gt;32,6 mln&lt;/a&gt; biletów. Do rekordu z 2004 roku zabrakło 800 tys. widzów...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7655234773685263778?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7655234773685263778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7655234773685263778' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7655234773685263778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7655234773685263778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/01/kiepsko-we-francuskich-kinach.html' title='Kiepsko we francuskich kinach'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-9020509108381129921</id><published>2008-01-09T10:41:00.000+01:00</published><updated>2008-01-14T13:09:05.770+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Prawda ekranu, prawda rynku</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=42731"&gt;http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=42731&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pierwsze pokazy fokusowe filmu "Lejdis", które zrobiliśmy dla wyselekcjonowanych grup, reprezentujących interesującą nas publiczność, pokazały, że nasza nowa komedia doskonale trafia do ludzi młodych, a zwłaszcza - niezależnie od wieku - do kobiet, które identyfikują się z bohaterkami - mówi producent "Lejdis" Andrzej Saramonowicz (cytat za Stopklatka.pl). &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rezultaty pokazów fokusowych posłużą do produkcji reklam filmu skierowanych do najwłaściwszych z marketingowego punktu widzenia odbiorców. Wydaje mi się, że na polskim rynku kinowym takie podejście do widza to nowość - a przynajmniej informowanie o tym w notatce prasowej. Tymczasem w Ameryce Południowej uczestniczy fokusów już od dawna decydują nie tylko o reklamie filmu czy serialu, ale wręcz o rozwoju akcji w telenowelach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-9020509108381129921?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/9020509108381129921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=9020509108381129921' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/9020509108381129921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/9020509108381129921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/01/prawda-ekranu-prawda-rynku.html' title='Prawda ekranu, prawda rynku'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-5799820227401970878</id><published>2008-01-02T21:28:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T19:06:16.859+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='the beatles'/><title type='text'>Esencja epoki, czyli Across the universe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R3v3U1PGvXI/AAAAAAAAABE/A4KLM2XEyA0/s1600-h/th-trawberrySoldier.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R3v3U1PGvXI/AAAAAAAAABE/A4KLM2XEyA0/s400/th-trawberrySoldier.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150982536088173938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na plaży w Liverpoolu siedzi młody chłopak (Jim Sturgess) o beatlesowskiej aparycji i głosie i wyśpiewuje początek piosenki „Girl” zapraszając w ten sposób do wysłuchania historii jego miłości. Im dalej w las, tym więcej muzyki, klimatów i aluzji beatlesowskich. "Across the universe" to musical oparty wyłącznie na piosenkach The Beatles, choć słowo musical nie w pełni oddaje istotę tego filmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to historia o zespole the Beatles ani grupie beatlesopodobnej, lecz o latach 60. To znajome piosenki w uwspółcześnionych aranżacjach i bez porządku chronologicznego opowiadają epokę, która stała się mitem. Jude z angielskiej stoczni jedzie do Ameryki, tam poznaje rodzeństwo - Maxa i Lucy z klasy średniej. Razem wyjeżdżają do Nowego Jorku i przystają do światka kontrkultury. Max (Joe Anderson) dostaje wezwanie do wojska i wysyłają go do Wietnamu. Jude i Lucy zostają parą, ale ich też rozdziela wojna. Lucy (Rachel Evan Wood) z całym oddaniem angażuje się w ruch pacyfistyczny, Jude mówi: Chcecie rewolucji? to tak nie działa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głównym bohaterem filmu są jednak piosenki i aluzje beatlesowskie. Bohaterowie noszą imiona Lucy, Sadie, Prudence. Prudence dołączyła do paczki, kiedy weszła do domu przez okno w łazience. Piosenki ilustrują rodzącą się miedzy bohaterami przyjaźń i miłość, ich wewnętrzny świat pełen radości, szczęścia, bólu i zagubienia, ale też psychodeliczne zjawy po zażyciu LSD, gorącą sytuację społeczną, różne postawy ludzkie w obliczu wymagań Wujka Sama. Najlepsza bodaj sekwencja muzyczna to "Strawberry fields forever" o umęczeniu wojną ciągle obecną w  życiu Jude'a, Lucy i Maxa, o chęci ucieczki do bezpiecznego świata. "Łatwo jest żyć z zamkniętymi oczami, nie rozumiejąc otaczającego nas świata". Jude robi kompozycję z truskawek, które przekłute szpilkami, niczym przekrojone serca, spływają czerwonym sokiem, wściekły ciska truskawkami w ścianę, truskawki niczym bomby spadają na Wietnam. Max we wtórze "I want you" idzie na komisję wojskową, gdzie wyciągnięta łapa Wuja Sama rzuca go na taśmę produkującą żołnierzy do Wietnamu. Wreszcie amerykańscy chłopcy dźwigają przez wietnamską dżunglę Statuę Wolności, śpiewając "she's so heavy". Max po powrocie z wojny leży z przetrąconą psychiką w szpitalu , a zmultiplikowana Salma Hayek w roli pielęgniarki kojąco śpiewa mu "happiness is a warm gun". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film pokazuje i śmierć Luthera Kinga, i zamieszki rasowe w Detroit, i Joplinowo-Hendrixowe nurty w muzyce, i narkotyczne halucynacje. Zmieszczono wszystko z czym kojarzą się dziś lata 60., a przewodnim hasłem jest oczywiście "all you need is love". Kiedy dzieci kwiaty w szale radości kąpią się w jeziorze, ich narkotyczna wizja przekształca ich ciała w martwe ciała Wietnamczyków pływające na wodzie. Czy to rzeczywiście prawdziwy obraz epoki? Ale tak go dziś pamiętamy. A magia dźwięku i obrazu "Across the universe" sprawia, że można go obejrzeć z tysiąc razy z takim samym zachwytem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastun filmu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DbpVvr17q0A&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DbpVvr17q0A&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i fragment "Strawberry fields", absolutnie genialny:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/98ZoPtIdR2I&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/98ZoPtIdR2I&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-5799820227401970878?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/5799820227401970878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=5799820227401970878' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5799820227401970878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/5799820227401970878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2008/01/esencja-epoki-czyli-across-universe.html' title='Esencja epoki, czyli Across the universe'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_muWkwW2ZGSM/R3v3U1PGvXI/AAAAAAAAABE/A4KLM2XEyA0/s72-c/th-trawberrySoldier.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-8920302830759284417</id><published>2007-12-18T11:11:00.000+01:00</published><updated>2007-12-18T12:38:24.799+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bollywood'/><title type='text'>Indyjski rozmach</title><content type='html'>Nie tak dawno polską prasę obiegła wiadomość, że w Tatrach zagości indyjska ekipa filmowa. Tymczasem w poszukiwaniu atrakcyjnych plenerów kino indyjskie dotarło już nad Sekwanę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak donosi &lt;a href="http://www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3476,36-988359@51-977604,0.html"&gt;Le Monde&lt;/a&gt;, przez dwa dni grudnia w Paryżu kręcono sceny do indyjskiego remake'u "Pretty woman". Zachwycający Gill Rimpy i Ravi Shankar Shah tańczyli w ogrodach Trocadero, przed katedrą Notre Dame i na moście Aleksandra III. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reżyser Iruppan Veedu Sasi ma na koncie, bagatela, 150 filmów (bywały lata, kiedy kręcił dwanaście rocznie). Każdy film miał przynajmniej 10-milionową widownię. Sasi bije rekordy nie tylko w liczbie nakręconych filmów - jako pierwszy zrobił film tylko dla widzów dorosłych i jako pierwszy poruszył problem małżeństw dzieci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy jednak pamiętać, że wrzucenie "Pretty woman" do worka Bollywood będzie nietaktem. Bollywood bowiem swe filmy produkuje w znacznej większości w hindi, na cały rynek krajowy i na eksport. Tu mamy do czynienia z produkcją południowoindyjską, kręconą w językach tamilskim i telugu, przeznaczoną na rynek regionalny (65 milionów potencjalnych widzów!).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-8920302830759284417?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/8920302830759284417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=8920302830759284417' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8920302830759284417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/8920302830759284417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/12/indyjski-rozmach.html' title='Indyjski rozmach'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-1824164449417088162</id><published>2007-12-04T12:53:00.000+01:00</published><updated>2007-12-07T15:55:30.680+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telewizja'/><title type='text'>Sonda</title><content type='html'>Ta niepokojąca czołówka wrosła w moje dzieciństwo. Za sprawą powszechnych trudności mieszkaniowych nader często bawiłam się w pokoju, który był zarazem pokojem dziennym, pokojem gościnnym, telewizornią oraz moją sypialnią. Nie było to takie znowu przerażające, bo telewizja w ówczesnych czasach była dużo spokojniejsza i bardziej kulturalna, a w pokoju nikt nie palił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartkowe wieczory, pewnie niemal od urodzenia, musiała mi gdzieś w tle towarzyszyć Sonda. Przez domowników traktowana jak kaganek oświaty. Czasem była włączona, chociaż nikt nie oglądał. Czasem - na ogół wtedy, gdy było zimno i ciemno - oglądali wszyscy, chociaż nie każdy rozumiał (np. ja). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam komunikat o śmierci Kurka i Kamińskiego nadany w telewizji. Wygłaszająca go Bogumiła Wander płakała na wizji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość odcinków została skasowana, ale tych kilkadziesiąt zachowanych dziś budzi niemały aplauz. Fani programu mają swoje fora internetowe, a jeden z autorów Sondy prowadzi oficjalną stronę programu. Pojawiają się prośby (ignorowane przez TVP) o ponowną emisję niektórych odcinków. Fani jednak zdają sobie sprawę, że w dobie kanału Discovery "Sonda" nie jest dziś atrakcyjnym programem zdolnym osiągnąć przyzwoitą oglądalność. Tempo dość powolne, dyskusja przerywana felietonami, wymowa - niemal filozoficzna. Dwaj panowie w dziwnie nietelewizyjnych ciuchach, sami też mocno nietelewizyjni (wg dzisiejszych standardów). Ogląda się "Sondę" przyjemnie, jako dokument pewnej epoki, zachwytu nad możliwościami techniki. Świat wyglądający z "Sondy" wydaje się dużo bezpieczniejszy niż ten dzisiejszy, bardziej optymistyczny, mniej zblazowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/BHmdcsWqMYg&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/BHmdcsWqMYg&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-1824164449417088162?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/1824164449417088162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=1824164449417088162' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1824164449417088162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1824164449417088162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/12/sonda.html' title='Sonda'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-4653664737558527029</id><published>2007-12-03T18:30:00.000+01:00</published><updated>2007-12-04T11:20:06.876+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sofia Coppola'/><title type='text'>Maria Antonina</title><content type='html'>Za pierwszym razem byłam zachwycona. Za drugim (po kilku miesiącach) mniej. Ale nadal podoba mi sie pewna wyjątkowość tego filmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabieg w filmie historycznym dość rzadki: ukazanie świadomości epoki, detaliczne podążanie za bohaterką, śledzenie jej w różnych momentach życia, w sytuacjach publicznych i intymnych, połączone z nowoczesnym rockowym brzmieniem i stylizacją dworu na współczesną złotą młodzież. OK, to drugie w efekcie jest dość pretensjonalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze stosunkowo skromnego dworu austriackiego Maria Antonina trafiła na najbardziej rozdęty dwór świata, do Wersalu. Ponad sto lat wcześniej król Ludwik XIV zatarł granice między swoim życiem prywatnym i publicznym i rozbudował dworską etykietę. Poprzez hasło "państwo to ja" uczynił się własnością dworzan i arystokracji. Było to genialne posunięcie - dzięki temu młody niedoświadczony król mógł łatwiej kontrolować wrogów, a rozbudowanie rytuałów i etykiety sprawiło, że arystokracja nie zabiegała już o władzę, lecz o nic nie znaczące przywileje. W "Marii Antoninie" widzimy, do jakich absurdalnych sytuacji to prowadziło - rano królowa czeka  na podanie koszuli, bo do jej komnaty po kolei wchodzą coraz ważniejsze księżniczki, które mają prawo do ubierania królowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego dziwnego światka przybywa czternastoletnia osoba, wychowana na ascetycznym dworze Marii Teresy. Symboliczna utrata dotychczasowej tożsamości odbywa się na granicy austriacko - francuskiej. Dość powszechny rytuał nakazywał nakazywał narzeczonej następcy tronu porzucić wszystko, co przywoziła z poprzedniej ojczyzny. Maria Antonina zostaje rozebrana i odziana we francuską suknię, żegna się z przyjaciółkami, mistrzyni etykiety odbierze jej nawet austriackiego pieska. Do Wersalu przybywa bez jednej życzliwej duszy, ślub bierze w otoczeniu samych obcych osób. Do końca życia nie zobaczy już matki. Od tej pory jest ciągle na widelcu: ubierana i karmiona "na oczach całego świata", odprowadzana do łoża małżeńskiego przez cały dwór, jej nieskonsumowane małżeństwo jest powszechnie dyskutowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problemy prokreacyjne Marii Antoniny stanowią połowę filmu. Brała udział w prokreacyjnym wyścigu, ponaglana i instruowana listownie przez matkę, a osobiście - przez austriackiego ambasadora. Kwestia "kto pierwszy urodzi dziecko" decydowała o kolejności do tronu i była miernikiem wartości kandydata na władcę lub władcy. Pierwsze dziecko Maria Antonina urodziła wedle obyczaju, w obecności całego dworu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkrótce królowa, zgodnie z duchem epoki, zaczęła wyraźniej oddzielać swoje życie prywatne od publicznego. Na pewien czas przeniosła się do pałacu Petit Trianon, gdzie czytała Rousseau i wiodła polukrowane życie pastereczki - uszyła luźne suknie i prowadziła swoje małe gospodarstwo. Sztuczność tego życia pokazuje scena, jak królowa z córeczką idzie do kurnika - zanim dziecko zbierze jajka do koszyczka, służba dokładnie je umyje i ułoży z powrotem na czystym sianku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli nadciągała rewolucja. Oświecenie zbierało plony. Warunki społeczne i ekonomiczne zmieniały się szybciej niż kiedykolwiek. Na tle Europy rozrzutny i zrytualizowany Wersal był wręcz archaiczny. Wyobcowany od reszty społeczeństwa, będący sam dla siebie kosmosem, budził wrogość. Na tym tle Maria Antonina - filmowana długimi ujęciami, ukazywana zawsze z zewnątrz, jakby podglądana przez kamerę, pogrążona w sobie, osamotniona. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kirsten Dunst jako królowa jest zawsze bierna, niezbyt zaangażowana w rzeczywistość. Obserwuje obcy dwór i stara się dopasować, znaleźć sobie miejsce. Nie stara się zrozumieć mechanizmów, nie stara się sterować otoczeniem, jak na królową przystało. Lekceważy etykietę i nawet swoje obowiązki austriackiej wysłanniczki we Francji, która ma łagodzić napięcia polityczne. Spełnia się tylko jako mecenas sztuki i opiekunka ubogich. Do końca życia będzie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;l'Autrichienne &lt;/span&gt;- Austriaczką, obcą na tronie. Jak niedoskonałą jest królową, widać podczas jej spotkania z bratem, cesarzem Austrii. Ten na pierwszy rzut oka widzi wszystkie niedociągnięcia swojej siostry, jej nierozważne, krótkowzroczne zachowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film był bardzo krytykowany, a w Cannes go wygwizdano. Coppola jakoby zastosowanymi środkami (muzyka, kreacja głównej bohaterki na wrażliwą zagubioną nastolatkę i nieposkromioną konsumentkę) miała podlizywać się młodej widowni. Bądźmy szczerzy, eksperyment ze ścieżką dźwiękową nie wypalił. Bardziej tradycyjna muzyka zrobiłaby więcej. Jednakże znak firmowy Coppoli został odciśnięty. To zadumanie postaci, niespieszność, intymność obrazu. Dlaczego bohaterki Coppoli są takie introwertyczne? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kamera zawsze obserwuje z zewnątrz. A jednak Coppola pokazując nam swoje postaci, w którymś momencie zawsze ustawia blokadę: lepiej już ich nie poznasz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-4653664737558527029?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/4653664737558527029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=4653664737558527029' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/4653664737558527029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/4653664737558527029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/12/maria-antonina.html' title='Maria Antonina'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7367345445647596824</id><published>2007-11-27T23:35:00.000+01:00</published><updated>2007-11-28T09:34:15.243+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Magia wielkich liczb</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Frekwencja kinowa, rosnąca już w czasie kryzysu, kontynuowała tę passę przez cały okres Trzeciej Rzeszy, choć z odmiennych powodów ekonomicznych. Przywrócenie pełnego zatrudnienia doprowadziło do umiarkowanego dobrobytu; wojna z kolei przyniosła eskapistyczny głód bezpretensjonalnej rozrywki, a także nadwyżkę siły nabywczej nad towarami na rynku. W ciągu dziewięciu lat liczba widzów kinowych zwiększyła się czterokrotnie (1933: 250 milionów - 1942: 1 miliard)  &lt;br /&gt;Richard Grunberger, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Historia społeczna Trzeciej Rzeszy&lt;/span&gt;, t.2&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 2006 roku do kin wybrało się 32 miliony Polaków (w rekordowym 2004 roku 1,5 miliona więcej). Niby wiadomo, że trudno porównywać Niemcy 1942 z Polską AD 2006, a jednak te liczby robią wrażenie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7367345445647596824?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7367345445647596824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7367345445647596824' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7367345445647596824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7367345445647596824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/magia-wielkich-liczb.html' title='Magia wielkich liczb'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-6036427254877031342</id><published>2007-11-23T11:01:00.000+01:00</published><updated>2007-11-28T09:35:33.310+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie kino'/><title type='text'>Jeśli jest zima, to mamy polskie filmy</title><content type='html'>Logika dystrybutorów jest mniej więcej taka: potencjalne hity dajemy na jesień i zimę, filmidła bez polotu i hollywoodzki trzeci sort zostawiamy na wakacje. Bowiem polska widownia funkcjonuje w grubsza w myśl reguły, że do kina chodzi się, gdy jest zimno i pada, natomiast gdy praży letnie słońce, są święta, Mundial albo gdy pora sprzyja spacerom w parku, są ciekawsze rzeczy do roboty. Ostatnio co prawda obserwujemy odstępstwa od tej reguły, np. polska premiera "Piratów z Karaibów 3", czyli ewidentny blockbuster, miała miejsce w lipcu. No i na swoje wyszli. Ten sam zresztą dystrybutor zdecydował się złamać tradycję po raz drugi i "Ranczo Wilkowyje" będzie w kinach od 26 grudnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno najbardziej kasowym weekendem roku w kinach jest przypadający w okolicach Walentynek. Polscy producenci postanowili to wykorzystać już w 2004, wypuszczając wtedy "Nigdy w życiu". Po zawrotnym sukcesie filmu kręcenie komedii romantycznej na Walentynki stało sie nową świecką tradycją. Potem więc było "Tylko mnie kochaj", "Ja wam pokażę", "Dlaczego nie". Dobrym sposobem na poprawienie oglądalności okazało się też wpuszczanie filmu do kin coraz wcześniej przed Walentynkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przy okazji wyszło na jaw, że polska widownia wcale nie pała niechęcią do polskich filmów - tylko muszą to być filmy łatwe i przyjemne, najlepiej komedie, zwłaszcza romantyczne, względnie sensacja, kryminał i mafia (patrz "Świadek koronny"). Pod ten sukces próbują się podpiąć producenci bardziej ambitnych i trudnych filmów, rozumując, że skoro zimą widz się nie pofatyguje do kina, to latem tym bardziej nie. W rezultacie od grudnia do lutego mamy prawdziwy wysyp mniejszych i większych polskich produkcji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już 4 stycznia startuje film "Jeszcze raz" (dystr. Monolith) wg scenariusza królowej polskich seriali, Ilony Łepkowskiej. Ma być o narodzinach dojrzałej i młodzieńczej miłości matki i córki oraz ojca i syna. Główny kwartet - Przemysław Cypryański, Anna Antonowicz, Danuta Stenka i Jan Frycz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 lutego, czyli wedle opracowanej już strategii "2 tygodnie przed walentynkami", hit sezonu, "Lejdis". Dzieło speca od niegłupich komedii, Tomasza Koneckiego (ma już na koncie "Ciało", "Testosteron" oraz "Pół serio"). Dystrybutorem jest ITI Cinema, który pewnie i tym razem postąpi według autorskiej instrukcji "co zrobić żeby żeby zebrać przynajmniej milion widzów", więc sukces komercyjny wydaje się gwarantowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na 15 lutego zapowiadają się "Rozmowy nocą" (dystr. SPI), a na razie wiemy tyle, że zagrają Magda Różczka i Marcin Dorociński. Nazwiska fajne, reżyser nieco mniej (Maciej Żak, twórca zakalcowatej "Ławeczki"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sporo tez chyba liczy "Mała wielka miłość" (29 lutego, dystr. ITI Cinema). Wnioskuję po nazwiskach z obsady, to jest Agnieszka Grochowska i Marcin Bosak, bardzo już rozpoznawalni. Oprócz nich gra Joshua Leonard, raczej niszowy amerykański aktor ("Blair Witch Project"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miesiąc później, 28 marca kolejny produkt Ilony Łepkowskiej i Piotra Wereśniaka "Nie kłam kochanie". Opis filmu wskazuje, że będzie to komedia bardzo w duchu &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Och%2C+Karol,1985,o+filmie,Film,id=8265"&gt;"Och Karol"&lt;/a&gt;, wczesnego filmu Łepkowskiej.  Obsada nie byle jaka, bo Piotr Adamczyk, Grażyna Szapołowska, Beata Tyszkiewicz, Tomasz Karolak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy propozycje na zimowy czas ma Fundacja Film Polski (nowy dystrybutor, właśnie zadebiutował "Korowodem"). "Rezerwat" (11 stycznia), "Środa czwartek rano" (8 lutego) i "Ogród Luizy" (29 lutego), razem wzięte wyjdą na mniejszej liczbie kopii niż "Lejdis".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W grudniu - dwa polskie polskie filmy, siódmego "Nie ma takiego numeru" (dystr. Vivarto) i wspomniane "Ranczo Wilkowyje" w drugi dzień świąt (Forum Film). Dotąd było tak, że w grudniu najlepiej sprzedawały się familijne produkcje ze Świętym Mikołajem w roli głównej. Ostatnio jednak kino przestaje być domeną maluchów i młodzieży szkolnej. Rozrywkę tę wybierają też ludzie powyżej trzydziestki, dobrze sytuowani, z większych miast. Tak czy inaczej - inwazja polskich filmów mnie cieszy. Choćby i nie najwyższych lotów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-6036427254877031342?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/6036427254877031342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=6036427254877031342' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6036427254877031342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/6036427254877031342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/jeli-jest-zima-to-mamy-polskie-filmy.html' title='Jeśli jest zima, to mamy polskie filmy'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-729400495341344557</id><published>2007-11-22T14:03:00.000+01:00</published><updated>2007-11-28T09:36:15.691+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='musical'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hollywood'/><title type='text'>Dreamgirls</title><content type='html'>Powiedzmy sobie szczerze: "Chicago" było przekombinowane. Ale "Dreamgirls" tego samego reżysera to jest to, co niespieszne spacerowiczki lubią najbardziej.&lt;br /&gt;Jako musical, Dreamgirls nie przeciera nowych szlaków. W sposobie narracji - też nie. Ale skoro wygrywamy dobrze poprowadzoną, choć faktycznie niezbyt odkrywczą historię i niebanalne piosenki, to co z tego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto jednak spojrzeć na ten film w kontekście czarnej amerykańskiej historii z gorącego okresu lat 60. i 70. Otóż pierwotnie "Dreamgirls" to był popularny broadwayowski musical, podobnie jak Chicago). Opowiadał historię wzlotów i upadków czarnego zespołu pop. W połowie lat 60. przychodzi moda na nowe brzmienia w muzyce, ale to też schyłek segregacji rasowej. Czarni piosenkarze mają szansę wreszcie zaistnieć w mainstreamie. Wiąże się to oczywiście z kompromisami artystycznymi, dopasowywaniem się do "białego" gustu, godzeniem się na plagiaty i granie do kotleta przy wtórze rasistowskich dowcipów, napięciami w zespole itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale się udało. Z zespołu wyleciała Effie o charakterystycznym mocnym głosie, a liderką została piękna i zgrabna Deena, "głos bez właściwości". Po tej zmianie The Dreams zaczęły robić oszałamiającą karierę, a jego menedżer Curtis w ciągu dziesięciu lat zbudował wpływową wytwórnię muzyczną, symbol czarnego sukcesu w muzyce pop. Bajka sie spełnia, nasi bohaterowie są sławni i bogaci, z zewnątrz wszystko wygląda pięknie. Wewnątrz wytwórni dzieje sie źle. Piosenkarze nie chcą być muzycznymi wyrobnikami i chętnie by zmienili swój sceniczny wizerunek, ale ambitny menedżer nie pozwala. Jimmy  Early, solista, umiera z przedawkowania narkotyków. Lada chwila i Dreams się rozpadną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed decydującą zmianą w zespole, uczynieniem liderką Deeny, przyjaciele śpiewają Effie "we are the family like a giant tree" aby nakłonić ją do ustąpienia. Taka zmiana miała wygładzić wizerunek zespołu i zapewnić sukces wśród szerszej widowni. Tak się stało, ale Effie nie wytrzymała długo coraz bardziej spychana na drugi i trzeci plan. "We are the family" zespołu Dreams w nowym składzie staje się klasycznym message songiem, piosenką z przesłaniem skierowaną do czarnych braci i sióstr. Zwroty "bracie" i "siostro" padają w filmie zresztą bardzo często, nawet gdy dawni przyjaciele są już od siebie bardzo oddaleni. Zwrot mający oddawać wspólną dla wszystkich Afroamerykanów ideę emancypacji brzmi teraz w ich ustach bardzo fałszywie. Kolejny message song, "Patience" ("we must walk in peace..."), w ogóle nie ujrzy światła dziennego, bo zdaniem Curtisa muzyka ma się sprzedawać, a nie przekazywać jakieś wartości.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor musicalu dopisał na potrzeby filmu cztery piosenki: wspomniany "Patience", "Love you I do", "Perfect world" śpiewane przez dziecięcą gwiazdę w stylu małego Michaela Jacksona  oraz "Listen" wykonywane przez Deenę (Beyonce Knowles), kiedy zdecydowała się opuścić Curtisa, swego męża i menedżera, który ją wypromował. Trzeba przyznać, że ścieżka dźwiękowa nie jest dokładnym odtworzeniem trendów muzycznych lat 60. i 70. a "Listen" brzmi jak piosenka młodej Whitney Huston. Co pewnie jest zgodne z zamierzeniem twórców i ukłonem w stronę dzisiejszej publiczności (po co pisać piosenki w stylu lat 70. skoro i tak będą brzmiały jak parodia? no i kto dziś słucha The Supremes?). Za to udało się zachować autentyczność gdzie indziej - historia kariery zespołu, indywidualne losy kilkorga przyjaciół, którzy mieli Sen - są całkowicie wiarygodne. Duża w tym zasługa aktorów, zwłaszcza Jamiego Foxxa, Eddiego Murphy i Jennifer Hudson. Ta ostatnia, znana wcześniej jako zwyciężczyni amerykańskiego Idola, została uhonorowana Oscarem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-729400495341344557?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/729400495341344557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=729400495341344557' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/729400495341344557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/729400495341344557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/dreamgirls.html' title='Dreamgirls'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-1301979442669706621</id><published>2007-11-11T17:10:00.001+01:00</published><updated>2007-11-12T23:56:59.414+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jacques demy'/><title type='text'>Ośla skóra</title><content type='html'>Film Jacquesa Demy z 1970 roku przywodzi na myśl same miłe słowa: lekki, delikatny, subtelny, czarujący. Konwencja, jaką obrali twórcy sprawia, że dobrze się ogląda i dzieciom, i dorosłym, choć kinem familijnym raczej go nie nazwiemy. Kojarzy się trochę z polskim "Pierścieniem i różą", ale poetyka inna (choć i tu, i tu śpiewają, są "dorosłe" aluzje, no i oba filmy są mocno komediowe). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta adaptacja baśni Charlesa Perrault (wcześniej Jean Cocteau zrealizował "Piękną i bestię" tego samego autora) to już któryś z kolei efekt współpracy Demy'ego i Michela Legrand, speca od muzyki, wielokrotnie nominowanego do Oscara, m.in. za piosenkę z "Parasolek z Cherbourga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co dorośli odczytają bardzo wyraźnie, to ucieczka księżniczki przed kazirodztwem. Niebieski król, jej ojciec, pragnie ją poślubić, bo tylko córka jest piękniejsza od jego zmarłej żony. Księżniczka, za radą wróżki - matki chrzestnej, przybiera postać brudnej dziewki, noszącej oślą skórę (dar od ojca - osioł należał do króla i miał tę niezwykła cechę, że wydalał szczere złoto i klejnoty) i opuszcza królestwo, by znaleźć właściwego księcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwa miłość w filmie to uczucie idealne - nie potrzebuje mozolnych prób, starań, zdobywania serca, prawie nie potrzebuje obecności drugiej osoby, tylko przekonania że ona istnieje. Księżniczka wie, że spotka księcia. Książę wie, że spotka księżniczkę. Oboje wiedzą, że stało się to "już" kiedy się przypadkiem zetknęli - książę podejrzał księżniczkę w leśnej chatce, a ona zobaczyła jego odbicie w lusterku. Nikt nie wierzy królewiczowi, co widział. Nikt nie podejrzewa Oślej Skóry, że spotkała Księcia. Najważniejsze uczucie jest ukryte przed lud ludzkimi oczami. A naszym bohaterom cały czas towarzyszy pewność, że w końcu się połączą, choć sie wcale nie znają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Księżniczka posyła królewiczowi ciasto, w którym zapiekła własny pierścionek. Królewicz szuka jego właścicielki. Pierścionek może pasować tylko na jeden paluszek, żadne oszustwa nie pomogą, ani tytuły hrabiowskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W "Oślej skórze" po dziecinnemu zachwyca "cudowność" ocierająca się o kicz - wspaniałe suknie w kolorze czasu, księżyca i słońca, magiczny osioł, starucha plująca żabami, wróżka mająca telefon i król latający helikopterem. Po latach film ogląda się nawet przyjemniej z tego względu, że nie ma komputerowych efektów specjalnych. Technika filmowa jest prosta i dziś sprawia wrażenie naiwności. Umowność scenografii, plastikowe rekwizyty, podczas gdy dzisiejsze kino stawia na hiperrealność i oszołomienie oka - jest jak miód na serce. Żeńskie królestwo, z którego pochodzi księżniczka, jest utrzymane w tonacji błękitnej. Niebieskie są stroje króla i królowej, i służby, służący mają twarze pomalowane na niebiesko. Królestwo męskie jest w tonacji czerwonej. Niebieski - statyczny, czerwony - dynamiczny, komplementarne jak jin i yang. Dla dorosłych jeszcze jedno mrugnięcie okiem: Niebieski król czyta wiersz Apolinnaire'a. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dwie najlepsze piosenki z filmu. Ośla Skóra piecze ciasto miłości:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/prcuMIuDxDM&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/prcuMIuDxDM&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sekretne marzenia Księcia i Księżniczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rw7sCNtYOd0&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rw7sCNtYOd0&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-1301979442669706621?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/1301979442669706621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=1301979442669706621' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1301979442669706621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/1301979442669706621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/ola-skra.html' title='Ośla skóra'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-7944513165795112239</id><published>2007-11-11T11:36:00.000+01:00</published><updated>2007-11-12T23:57:34.946+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film hiszpański'/><title type='text'>Jak opowiadać o przeszłości</title><content type='html'>Podoba mi się, jak czasy frankistowskie są pokazywane w hiszpańskich filmach. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/%C5%BBycie+w+kolorze,2005,o+filmie,Film,id=261937"&gt;"Vida y color"&lt;/a&gt; dzieje się w 1975 roku. Radio jest powoli wypierane przez telewizor z roli najważniejszego sprzętu w domu, a dzieciaki na podwórku zbierają serie makabrycznych naklejek i czytają komiksy o superbohaterach. portrety Franco wiszą nawet w sklepie spożywczym a komunikaty radiowe informują o coraz gorszym jego stanie zdrowia. Zmierzch reżimu frankistowskiego jest zaledwie strzępem codzienności, która ma o wiele ciekawsze aspekty, np. kiedy siostra wyjdzie za mąż, gdzie przepadł szalony sąsiad i dlaczego dziadek nie rozmawia ze sklepikarzem, &lt;br /&gt;Dziadek i sklepikarz w młodości byli najlepszymi kumplami. Był jeszcze trzeci, zamożny hodowca bydła. Poróżniła ich wojna. Sklepikarz przystał do faszystów, dziadek do socjalistów a hodowca bydła po cichu pomagał partyzantom, których ukrywał w tajemnej piwniczce pod swoim domem. Sklepikarz zadenuncjował. Zagrodę spalono, partyzantów wybito, uratował się tylko dziadek naszego bohatera. na miejscu rancza zaplanowano budowę bloku, której ostatecznie nie dokończono. Szkielet budynku jest "niebezpiecznym rewirem", do którego dzieci boją się zbliżać. Pod nim ciągle znajduje się zapomniana kryjówka z ponurej przeszłości,ale ma kluczowe znaczenie dla teraźniejszości i dla wyobraźni dziesięcioletniego chłopca. Kryjówka jest jak podświadomość. Miejscowi spychają tam to, o czym nie chcą pamiętać - sąsiadka wyrzuca tam spędzone płody swej upośledzonej córki a szalony, ale niebezpieczny sąsiad znajduje tam schronienie. Kiedy Fede pokona swoje lęki i zejdzie do kryjówki, by uratować porwaną koleżankę, dokona czynu jak superbohater z komiksu. Zostanie bohaterem w skali podwórka a jego pozycja towarzyska znacznie się poprawi. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/%C5%BBo%C5%82nierze+Salaminy,2003,o+filmie,Film,id=107612"&gt;"Żołnierze spod Salaminy"&lt;/a&gt;. początek XXI wieku. Młoda dziennikarka szuka tematu na następną książkę. Trafia przypadkiem na strzęp informacji, która ją zainteresuje. Pisarz, założyciel faszyzmu w Hiszpanii, pewnego dnia dwukrotnie uniknął śmierci. Najpierw uciekł niemal sprzed plutonu egzekucyjnego i zbiegł do lasu. Szukający go w lesie żołnierz republikański darował mu życie - pozwolił mu uciec. Co się stało z żołnierzem? Tropienie tego człowieka staje się obsesją dziennikarki, której sama nie rozumie. Czy chodzi o oddanie sprawiedliwości anonimowemu człowiekowi, który zginał w mrokach historii, bo stał po niewłaściwej stronie? bo przez lata pamiętano tylko o falangistach. bo żołnierze walczący po stronie republiki nie istnieli w pamięci publicznej. &lt;br /&gt;No i &lt;a href="http://labirynt.fauna.filmweb.pl/"&gt;"Labirynt fauna"&lt;/a&gt;, najbardziej znany, w międzynarodowej dystrybucji, laureat Oscara za najlepszy film zagraniczny 2006. Tło historyczne zyskuje oprawę baśniową, ocierającą się o horror. Dramatyczna historia Ofelii jako opowieść inicjacyjna, jest uniwersalna. Wojna domowa w Hiszpanii jest tylko punktem wyjścia do opowieści metaforycznej, dziejącej się w wyobraźni dziewczynki.&lt;br /&gt;No i myślę: dlaczego tak nie można opowiadać o PRL? w sposób niesztampowy, prywatny, bez "rozliczania", bez dzielenia na "dobrych" i "złych". Takie były "Kroniki domowe" Wosiewicza, trochę w tym nurcie powstał "Cwał" Zanussiego, a trochę nieudany "Weiser"  Marczewskiego. Ale chętnie obejrzałabym porządnie zrealizowany film o PRL bez ckliwego sentymentalizmu, ale sprawiedliwie opowiedziany i do tego z ciekawą fabułą. Niemożliwe?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-7944513165795112239?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/7944513165795112239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=7944513165795112239' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7944513165795112239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/7944513165795112239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/jak-opowiada-o-przeszoci.html' title='Jak opowiadać o przeszłości'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-2404570932151035181</id><published>2007-11-03T19:24:00.000+01:00</published><updated>2007-11-12T23:56:18.662+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><title type='text'>Księżycowi jubilerzy</title><content type='html'>Film Rogera Vadima z 1957 roku z Brigitte Bardot w roli głównej. &lt;br /&gt;Urszula, młoda Francuzka, prosto z klasztornej szkoły przyjeżdża na wakacje do swojej ciotki mieszkającej w Hiszpanii. Duszna atmosfera małego miasteczka od razu daje sie we znaki. Ciotka mieszka "w zamku", jest żoną tutejszego hrabiego, podstarzałego lowelasa i chama w jednej osobie. &lt;br /&gt;Machismo wylewa się z każdej sceny. Bardot gra kobietę - dziecko. Zjawiskowe ciało i naiwność wyniesiona od zakonnic to piorunująca mieszanka, która robi wrażenie po kolei na wuju i na Lamberto, dopiero aspirującym do bycia samcem alfa (choć mającym po temu wszelkie warunki). Wuj nie przepuści żadnej dziewce, co jest przyczyną tragedii - siostra Lamberto popełnia samobójstwo. Brat chce zemsty, ale nie ma misternego planu, raczej chce tradycyjnie pobić lub zabić hrabiego. &lt;br /&gt;Do zabójstwa w końcu dochodzi i Lamberto postanawia uciec policji. Pomoże mu w tym Urszula, która zakochała sie w nim od pierwszego wejrzenia (choć właściwiej byłoby powiedzieć, że straciła rozum). Od tej chwili zostają "księżycowymi jubilerami" (tak nazywali siebie uciekinierzy). &lt;br /&gt;No i się zaczyna. Archetypiczna męskość i archetypiczna kobiecość, zmodyfikowana przez potencjał BB, w ascetycznym krajobrazie Hiszpanii. Ilustracją tych męsko - damskich zmagań są walki byków. Urszula wyskakuje na arenę by walczyć z bykiem, aby zrobić wrażenie na Lamberto. Potem, w jednej z końcowych scen, Lamberto zmyli tropiących do żandarmów podczas ulicznej gonitwy byków. &lt;br /&gt;Ale wiadomo, że filmy z Bardot ogląda się dla Bardot. Jej ekspresja cielesna tutaj osiągnęła chyba swoje granice:  w każdej scenie ma naburmuszoną minkę, początkowo przybiera pozy pin-up girl (przy wbijaniu gwoździ albo chłodzeniu się podczas sjesty), by dalej rzucać się na ziemię, tarzać  się, gryźć, drapać, szeptać roznamiętnionym głosem. Przy wszystkich tych środkach wyrazu jest jednak strasznie staroświecka; i trudno wczuć się dzisiaj w widza z lat 50. Wrażenie musiało być piorunujące. Ale z tych względów "Księżycowi jubilerzy" to trochę taka filmowa ramotka.&lt;br /&gt;Trzeba jednak oddać sprawiedliwość Vadimowi, że film jest znakomicie zbudowany. Nie ma właściwie zbędnej sceny, każdy dialog i każdy obraz jest potrzebny. To, co lekko niedopowiedziane i to co nadekspresyjne - we właściwych proporcjach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-2404570932151035181?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/2404570932151035181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=2404570932151035181' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/2404570932151035181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/2404570932151035181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/ksiycowi-jubilerzy.html' title='Księżycowi jubilerzy'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8195151914701187815.post-3690611755325234517</id><published>2007-11-02T11:53:00.000+01:00</published><updated>2007-11-12T23:58:14.519+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film francuski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='samba'/><title type='text'>Samba musi być smutna</title><content type='html'>Z pierwszego oglądania "Kobiety i mężczyzny" najlepiej zapamiętałam pojawienie się w połowie filmu "teledysku" będącego wspomnieniem o zmarłym mężu głównej bohaterki. Przy kolejnych oglądaniach najchętniej wracałam do tego fragmentu, kiedy aktor wyśpiewuje ciepłym głosem spokojną, lekko smutną piosenkę. Oglądamy codzienne sielskie życie pary, prozaiczne czynności, jak mycie głowy, jedzenie obiadu, pracę, spotkania z przyjaciółmi. Anouk Aimee mówi: "nie aspiruję do tego, by być oryginalna. Poznaje się mężczyznę, wychodzi za mąż, rodzi dziecko - to się zdarza cały czas. To, co może być w tym wszystkim oryginalne, to mężczyzna którego się kocha". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/BpsCBr_pyZ0&amp;rel=1"type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierre Barough, grający męża, to piosenkarz i kompozytor, zafascynowany bossa novą i muzyką brazylijską. Jest też autorem ścieżki dźwiękowej "Kobiety i mężczyzny". Samba w środku filmu to niemal jego manifest artystyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szczęście to mniej więcej to czego szukamy.&lt;br /&gt;Lubię się śmiać i śpiewać i nie przeszkadzam ludziom którzy się weselą.&lt;br /&gt;Ale samba bez smutku jest jak wino, które nie upija. &lt;br /&gt;Wino, które nie upija - nie, to nie jest samba, której pragnę.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;To piosenka niewygodna dla tych, dla których jest tylko modą,&lt;br /&gt;którzy jej słuchają ale nie kochają. &lt;br /&gt;Ale ja ją kocham; przemierzyłem cały świat &lt;br /&gt;w poszukiwaniu jej tułaczych korzeni,&lt;br /&gt;a dziś znalazłem te najgłębsze.&lt;br /&gt;Oto samba - piosenka, którą trzeba śpiewać.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mówili mi, że samba pochodzi z Bahii&lt;br /&gt;a swój rytm i poezję zawdzięcza wiekom tańca i bólu. &lt;br /&gt;I jakiekolwiek uczucia wyraża - &lt;br /&gt;jest biała w formie i rymie,&lt;br /&gt;ale w sercu jest zawsze czarna. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samby Saravah najlepiej mi się słucha wieczorami. Doskonale się też nadaje na niedzielne poranki. Potem się nagra na zwoje mózgowe i można ją nucić cały dzień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Google najlepszym przyjacielem człowieka. W 1965 roku (jeszcze przed "Kobietą i mężczyzną") Barough założył własną niezależną wytwórnię płytową "Saravah". Wytwórnia istnieje do tej pory i pomogła przebić się artystom, którzy chcieli mieszać różne gatunki muzyczne i poszukiwać własnej ścieżki twórczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samba Saravah oryginalnie była tekstem portugalskim autorstwa Viniciusa de Moraes, którego Barough wymienia w "teledysku" jako swego mentora. Ostatnio cover tej piosenki nagrała Stacey Kent, choć nie tak udany jak wykonanie Barough. Ale też przyjemny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8195151914701187815-3690611755325234517?l=spacerowiczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/feeds/3690611755325234517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8195151914701187815&amp;postID=3690611755325234517' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3690611755325234517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8195151914701187815/posts/default/3690611755325234517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://spacerowiczka.blogspot.com/2007/11/samba-musi-by-smutna.html' title='Samba musi być smutna'/><author><name>Spacerowiczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12234029588383285946</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
