Co kraj, to obyczaj. Nie tak dawno polska branża kinematograficzna otrąbiła rekord widowni w 2008 roku (ponad 34 miliony sprzedanych biletów - nadal mniej niż 1 na głowę). Jeśli jednak ktoś tu ma zacierać ręce, to... znowu Francja z zawrotnym wynikiem 188,8 milionów widzów (czyli na przeciętnego Francuza przypadają prawie 3 bilety. Sprzedaż biletów poprawiła się o 6,2% w stosunku do poprzedniego roku.
Co jeszcze lepsze, prawie połowę z tej liczby (94 miliony) stanowią filmy francuskie. W ogromnej mierze to zasługa nieoczekiwanego sukcesu filmu "Jeszcze dalej niż północ" (Bienvenue chez les Ch'tis). Widownia tego filmu, skromnej niedrogiej komedii, rosła lawinowo z tygodnia na tydzień, by zatrzymać się w końcu na liczbie 20,4 miliona. Oznacza to, że wybrały się nań osoby, które ostatnio były w kinie na "Tytaniku".
Pięć francuskich filmów w ubiegłym roku przekroczyło barierę 2 milionów sprzedanych biletów. Osiemnaście zdołało się wychylić poza milion, w tym zdobywczyni Złotej Palmy, "Klasa" (Entre les murs) - 1,6 miliona (w Polsce dla odmiany na ten film pofatygowało się jakieś 20 tysięcy osób). Zaś 37 francuskich filmów miało widownię większą niż pół miliona. Czyli łącznie 50 francuskich filmów odniosło w kinach niemały sukces, i nie ma tego nawet co porównywać z Polską. Bo my mieliśmy na dużym ekranie o połowę mniej narodowych produkcji.
Mimo tych powalających statystyk kiniarze nie są zachwyceni. Kultowy film Dany Boona tylko maskuje niepokojącą tendencję, jaką jest stały spadek widowni. O roku ów, 2004, wtedy to były rekordy, na ekranie" Władcy pierścieni", "Shrek 2" i parę innych hitów. Mimo otwierania nowych kin i remontowania starych, by przyciągnąć publikę, rezultat jest zbliżony do tego z roku 2001. A przyczyna - oczywiście, piractwo internetowe, zapewne też DVD w domu, co za tym idzie, szybsze premiery filmów na DVD i krótszy żywot filmów w kinach. Błędne koło. W Polsce branża jest jeszcze bardzo optymistyczna, choć tak samo walczy z internetem i telewizją, otwieranie multipleksów w mniejszych miastach przynosi błyskawiczne efekty, ludzie dopiero się uczą chodzić do kina, a z tym przybytkiem dzielnie rywalizują i domowe kino, i telewizyjne seriale. Francuzi po prostu konsumują filmy pełnometrażowe. Polacy w tym czasie włączają "M jak miłość", "Barwy szczęścia" czy "Samo życie".
Źródło: Le Monde
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą box office. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą box office. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 stycznia 2009
piątek, 11 stycznia 2008
Kiepsko we francuskich kinach
Ciekawe podsumowanie filmowego roku 2007 we Francji zamieszcza Le Monde.
Widownia kinowa w liczbie 178 milionów (spadek o 5,6% w porównaniu z rokiem 2006) utrzymuje się na poziomie średniej z ostatnich 10 lat (177,3 mln). 5 filmów pokonało barierę 5,5 mln widzów. Były to: "Ratatuj", "Spiderman 3", "Harry Potter i Zakon Feniksa", "Piraci z Karaibów: na końcu świata", "Shrek Trzeci". Oprócz tego, dwa filmy francuskie - "La Mome" (Niczego nie żałuję) i "Taxi 4" - miały ponadczteromilionową widownię. W 2006 roku udało się się to siedmiu filmom.
Filmy amerykańskie zdobyły 49,9% rynku (44,2% w roku poprzednim). Duży sukces nad Sekwaną odniosło niemieckie "Życie na podsłuchu", które zobaczyło 1,5 miliona widzów.
Filmy francuskie za granicą zdobyły widownię na poziomie 60 mln widzów. To nieco mniej niż wynik rodzimych produkcji w kraju - filmy francuskie obejrzało 65 mln Francuzów. Głównymi odbiorcami francuskich produkcji są kraje europejskie - głównie Niemcy (5,8 mln) i Włochy (3 mln). Najpopularniejsze za granicą okazały się "Artur i Minimki", "Niczego nie żałuję" i "Taxi 4". Nieoczekiwany sukces w Niemczech odniosło "Po prostu razem" Claude'a Berri - 820 tys. widzów.
Zagraniczne ekipy filmowe pojawiają się nad Sekwaną coraz rzadziej i na coraz krócej. W 2007 roku w Paryżu pojawili się 15 razy. Amerykanie znacznie skrócili swój czas pobytu we Francji i teraz wynosi on średnio 2 dni (rekord należy do "Różowej pantery 2" - zdjęcia w Paryżu trwały 6 dni). Amerykanie częściej niż Francję wybierają Wielką Brytanię i Niemcy a także miasteczka filmowe w krajach Europy Wschodniej.
Autorka artykułu konstatuje, że poprzedni rok nie był rewelacyjny dla kinematografii francuskiej - gorsze wyniki zanotowano na wszystkich frontach, w sprzedaży biletów, dystrybucji zagranicznej i w produkcji zagranicznych w Paryżu.
A w Polsce? Perspektywa "każdy Polak w kinie" ciągle jeszcze przed nami. W 2007 roku sprzedano 32,6 mln biletów. Do rekordu z 2004 roku zabrakło 800 tys. widzów...
Widownia kinowa w liczbie 178 milionów (spadek o 5,6% w porównaniu z rokiem 2006) utrzymuje się na poziomie średniej z ostatnich 10 lat (177,3 mln). 5 filmów pokonało barierę 5,5 mln widzów. Były to: "Ratatuj", "Spiderman 3", "Harry Potter i Zakon Feniksa", "Piraci z Karaibów: na końcu świata", "Shrek Trzeci". Oprócz tego, dwa filmy francuskie - "La Mome" (Niczego nie żałuję) i "Taxi 4" - miały ponadczteromilionową widownię. W 2006 roku udało się się to siedmiu filmom.
Filmy amerykańskie zdobyły 49,9% rynku (44,2% w roku poprzednim). Duży sukces nad Sekwaną odniosło niemieckie "Życie na podsłuchu", które zobaczyło 1,5 miliona widzów.
Filmy francuskie za granicą zdobyły widownię na poziomie 60 mln widzów. To nieco mniej niż wynik rodzimych produkcji w kraju - filmy francuskie obejrzało 65 mln Francuzów. Głównymi odbiorcami francuskich produkcji są kraje europejskie - głównie Niemcy (5,8 mln) i Włochy (3 mln). Najpopularniejsze za granicą okazały się "Artur i Minimki", "Niczego nie żałuję" i "Taxi 4". Nieoczekiwany sukces w Niemczech odniosło "Po prostu razem" Claude'a Berri - 820 tys. widzów.
Zagraniczne ekipy filmowe pojawiają się nad Sekwaną coraz rzadziej i na coraz krócej. W 2007 roku w Paryżu pojawili się 15 razy. Amerykanie znacznie skrócili swój czas pobytu we Francji i teraz wynosi on średnio 2 dni (rekord należy do "Różowej pantery 2" - zdjęcia w Paryżu trwały 6 dni). Amerykanie częściej niż Francję wybierają Wielką Brytanię i Niemcy a także miasteczka filmowe w krajach Europy Wschodniej.
Autorka artykułu konstatuje, że poprzedni rok nie był rewelacyjny dla kinematografii francuskiej - gorsze wyniki zanotowano na wszystkich frontach, w sprzedaży biletów, dystrybucji zagranicznej i w produkcji zagranicznych w Paryżu.
A w Polsce? Perspektywa "każdy Polak w kinie" ciągle jeszcze przed nami. W 2007 roku sprzedano 32,6 mln biletów. Do rekordu z 2004 roku zabrakło 800 tys. widzów...
Subskrybuj:
Posty (Atom)