Zapisałam się do wypasionej wypożyczalni, gdzie między czekoladkami i chipsami oraz winem i prasą dla marketingowców można nieraz trafić na nie byle jaki film. Tym sposobem do moich rąk trafiła nietypowa komedyjka o niebie i piekle. Boskie jak diabli nie rzuca może na kolana, ale ma swój urok. Nade wszystko przebija fascynacja Almodovarem (producentem filmu). Relacje między piekłem i niebem, a także sam porteret tychże, są dość przewrotne.
I w niebie, i w piekle panuje potworna biurokracja. Na czele wiecznego potępienia i wiecznego raju stoją kierownicy, wybierani przez rady nadzorcze. Wieczność funkcjonuje jako przedsiębiorstwo, gdzie najbardziej liczy się bilans zysków i strat. Bóg prawdopodobnie umarł, a przynajmniej skrzętnie strzeże swojej prywatności. Reprezentuje go dojrzale seksowna Marina d'Angelo, czyli Fanny Ardant. Na czele piekła stoi sam Belzebub, tu zwany Jackiem Davenportem, ale to nie znaczy, by miał wiele do powiedzenia. W piekle zawiązuje się spisek mający obalić staroświeckie reguły dyrektora generalnego. Inicjuje go oślizgły typ, w życiu doczesnym członek Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Spryciarz umiał się urządzić za życia, umie i po śmierci, czego dowodzi fakt, że szybko pozbył się swego nowego - piekielnego - wcielenia: czarnoskórego imigranta bez papierów i stał się szarą eminencją w radzie nadzorczej. Piekłu coraz bardziej zagraża perspektywa, że możni doczesnego świata zaczną rządzić i w zaświatach, unikając uciążliwej kary. Belzebub - wciąż młody pistolet, ze sznytem meksykańskiego mafioso, uosabiany przez Gaela Garcię Bernala - wkracza do akcji. Nie po to wieki temu zbuntował się przeciw Bogu w imię wolności wyboru, by teraz piekło przypominało ziemię. W piekle wszyscy mają być równi w wiecznym potępieniu. Trzeba więc się umówić z niebem, aby wzięło do siebie duszę pewnego gangstera. Z jakichś powodów ma to poskromić zapędy lobby wpływowych bogaczy. W tym celu wysyła na ziemię najgorszą agentkę (Penelope Cruz), która ma spieprzyć sprawę.
Niebo nie próżnuje i wysyła swoją najlepszą agentkę (Victoria Abril), za życia polityczkę (umarła baaardzo dawno temu), w zaświatach piosenkarkę w typie Rity Hayworth. Ma ona udawać żonę boksera, o którego gra się toczy. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy, że bokser ma duży apetyt seksualny, a i przyłożyć potrafi. Przy małżeństwie instaluje się wysłanniczka piekła, jako dawno niewidziana kuzynka.
Sposób pokazania życia aniołów i demonów nie ma nic wspólnego z ckliwymi obrazkami jakie znamy z amerykańskiego filmu. Niebo mieści się głównie w Paryżu, dominuje w nim staroświecka elegancja, świat jest czarno - biały. W niebie mówi się po francusku. Piekło - to amerykańskie bezdroża i potworny upał (klimy nie można zamontować z powodów wizerunkowych). Język urzędowy - angielski. Językiem dyplomatycznym między niebem i piekłem jest hiszpański.
Kobiety w domu boksera po przełamaniu lodów odkrywają, że mają ze sobą wiele wspólnego. Co więcej, Penelope Cruz za życia była gangsterem. Za karę została zamieniona w kobietę i pracowała w piekle jako kelnerka w pubie pełnym gwałcicieli. Po udanej misji (czyli spieprzeniu jej) ma odzyskać męską postać. Chyba można się domyślić, że agentki bardzo będą chciały się ponownie spotkać...
Obraz nieba i piekła to największa frajda tego filmu. Reszta - mielizny i dłużyzny. nie wiadomo właściwie, dlaczego dusza boksera jest taka ważna. Niby widzowie mają w to nie wnikać, bo wyroki boskie są niezrozumiałe, ale jakoś to mnie nie przekonuje. Wszystkie niedociągnięcia łagodzi jednak Victoria Abril śpiewająca po portugalsku.
PS Czy muszę dodawać, że Marinę d'Angelo i Davenporta łączy wieczna miłość, odrzucona w imię rozsądku?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film hiszpański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film hiszpański. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 lipca 2008
niedziela, 11 listopada 2007
Jak opowiadać o przeszłości
Podoba mi się, jak czasy frankistowskie są pokazywane w hiszpańskich filmach.
"Vida y color" dzieje się w 1975 roku. Radio jest powoli wypierane przez telewizor z roli najważniejszego sprzętu w domu, a dzieciaki na podwórku zbierają serie makabrycznych naklejek i czytają komiksy o superbohaterach. portrety Franco wiszą nawet w sklepie spożywczym a komunikaty radiowe informują o coraz gorszym jego stanie zdrowia. Zmierzch reżimu frankistowskiego jest zaledwie strzępem codzienności, która ma o wiele ciekawsze aspekty, np. kiedy siostra wyjdzie za mąż, gdzie przepadł szalony sąsiad i dlaczego dziadek nie rozmawia ze sklepikarzem,
Dziadek i sklepikarz w młodości byli najlepszymi kumplami. Był jeszcze trzeci, zamożny hodowca bydła. Poróżniła ich wojna. Sklepikarz przystał do faszystów, dziadek do socjalistów a hodowca bydła po cichu pomagał partyzantom, których ukrywał w tajemnej piwniczce pod swoim domem. Sklepikarz zadenuncjował. Zagrodę spalono, partyzantów wybito, uratował się tylko dziadek naszego bohatera. na miejscu rancza zaplanowano budowę bloku, której ostatecznie nie dokończono. Szkielet budynku jest "niebezpiecznym rewirem", do którego dzieci boją się zbliżać. Pod nim ciągle znajduje się zapomniana kryjówka z ponurej przeszłości,ale ma kluczowe znaczenie dla teraźniejszości i dla wyobraźni dziesięcioletniego chłopca. Kryjówka jest jak podświadomość. Miejscowi spychają tam to, o czym nie chcą pamiętać - sąsiadka wyrzuca tam spędzone płody swej upośledzonej córki a szalony, ale niebezpieczny sąsiad znajduje tam schronienie. Kiedy Fede pokona swoje lęki i zejdzie do kryjówki, by uratować porwaną koleżankę, dokona czynu jak superbohater z komiksu. Zostanie bohaterem w skali podwórka a jego pozycja towarzyska znacznie się poprawi.
"Żołnierze spod Salaminy". początek XXI wieku. Młoda dziennikarka szuka tematu na następną książkę. Trafia przypadkiem na strzęp informacji, która ją zainteresuje. Pisarz, założyciel faszyzmu w Hiszpanii, pewnego dnia dwukrotnie uniknął śmierci. Najpierw uciekł niemal sprzed plutonu egzekucyjnego i zbiegł do lasu. Szukający go w lesie żołnierz republikański darował mu życie - pozwolił mu uciec. Co się stało z żołnierzem? Tropienie tego człowieka staje się obsesją dziennikarki, której sama nie rozumie. Czy chodzi o oddanie sprawiedliwości anonimowemu człowiekowi, który zginał w mrokach historii, bo stał po niewłaściwej stronie? bo przez lata pamiętano tylko o falangistach. bo żołnierze walczący po stronie republiki nie istnieli w pamięci publicznej.
No i "Labirynt fauna", najbardziej znany, w międzynarodowej dystrybucji, laureat Oscara za najlepszy film zagraniczny 2006. Tło historyczne zyskuje oprawę baśniową, ocierającą się o horror. Dramatyczna historia Ofelii jako opowieść inicjacyjna, jest uniwersalna. Wojna domowa w Hiszpanii jest tylko punktem wyjścia do opowieści metaforycznej, dziejącej się w wyobraźni dziewczynki.
No i myślę: dlaczego tak nie można opowiadać o PRL? w sposób niesztampowy, prywatny, bez "rozliczania", bez dzielenia na "dobrych" i "złych". Takie były "Kroniki domowe" Wosiewicza, trochę w tym nurcie powstał "Cwał" Zanussiego, a trochę nieudany "Weiser" Marczewskiego. Ale chętnie obejrzałabym porządnie zrealizowany film o PRL bez ckliwego sentymentalizmu, ale sprawiedliwie opowiedziany i do tego z ciekawą fabułą. Niemożliwe?
"Vida y color" dzieje się w 1975 roku. Radio jest powoli wypierane przez telewizor z roli najważniejszego sprzętu w domu, a dzieciaki na podwórku zbierają serie makabrycznych naklejek i czytają komiksy o superbohaterach. portrety Franco wiszą nawet w sklepie spożywczym a komunikaty radiowe informują o coraz gorszym jego stanie zdrowia. Zmierzch reżimu frankistowskiego jest zaledwie strzępem codzienności, która ma o wiele ciekawsze aspekty, np. kiedy siostra wyjdzie za mąż, gdzie przepadł szalony sąsiad i dlaczego dziadek nie rozmawia ze sklepikarzem,
Dziadek i sklepikarz w młodości byli najlepszymi kumplami. Był jeszcze trzeci, zamożny hodowca bydła. Poróżniła ich wojna. Sklepikarz przystał do faszystów, dziadek do socjalistów a hodowca bydła po cichu pomagał partyzantom, których ukrywał w tajemnej piwniczce pod swoim domem. Sklepikarz zadenuncjował. Zagrodę spalono, partyzantów wybito, uratował się tylko dziadek naszego bohatera. na miejscu rancza zaplanowano budowę bloku, której ostatecznie nie dokończono. Szkielet budynku jest "niebezpiecznym rewirem", do którego dzieci boją się zbliżać. Pod nim ciągle znajduje się zapomniana kryjówka z ponurej przeszłości,ale ma kluczowe znaczenie dla teraźniejszości i dla wyobraźni dziesięcioletniego chłopca. Kryjówka jest jak podświadomość. Miejscowi spychają tam to, o czym nie chcą pamiętać - sąsiadka wyrzuca tam spędzone płody swej upośledzonej córki a szalony, ale niebezpieczny sąsiad znajduje tam schronienie. Kiedy Fede pokona swoje lęki i zejdzie do kryjówki, by uratować porwaną koleżankę, dokona czynu jak superbohater z komiksu. Zostanie bohaterem w skali podwórka a jego pozycja towarzyska znacznie się poprawi.
"Żołnierze spod Salaminy". początek XXI wieku. Młoda dziennikarka szuka tematu na następną książkę. Trafia przypadkiem na strzęp informacji, która ją zainteresuje. Pisarz, założyciel faszyzmu w Hiszpanii, pewnego dnia dwukrotnie uniknął śmierci. Najpierw uciekł niemal sprzed plutonu egzekucyjnego i zbiegł do lasu. Szukający go w lesie żołnierz republikański darował mu życie - pozwolił mu uciec. Co się stało z żołnierzem? Tropienie tego człowieka staje się obsesją dziennikarki, której sama nie rozumie. Czy chodzi o oddanie sprawiedliwości anonimowemu człowiekowi, który zginał w mrokach historii, bo stał po niewłaściwej stronie? bo przez lata pamiętano tylko o falangistach. bo żołnierze walczący po stronie republiki nie istnieli w pamięci publicznej.
No i "Labirynt fauna", najbardziej znany, w międzynarodowej dystrybucji, laureat Oscara za najlepszy film zagraniczny 2006. Tło historyczne zyskuje oprawę baśniową, ocierającą się o horror. Dramatyczna historia Ofelii jako opowieść inicjacyjna, jest uniwersalna. Wojna domowa w Hiszpanii jest tylko punktem wyjścia do opowieści metaforycznej, dziejącej się w wyobraźni dziewczynki.
No i myślę: dlaczego tak nie można opowiadać o PRL? w sposób niesztampowy, prywatny, bez "rozliczania", bez dzielenia na "dobrych" i "złych". Takie były "Kroniki domowe" Wosiewicza, trochę w tym nurcie powstał "Cwał" Zanussiego, a trochę nieudany "Weiser" Marczewskiego. Ale chętnie obejrzałabym porządnie zrealizowany film o PRL bez ckliwego sentymentalizmu, ale sprawiedliwie opowiedziany i do tego z ciekawą fabułą. Niemożliwe?
Subskrybuj:
Posty (Atom)