Co kraj, to obyczaj. Nie tak dawno polska branża kinematograficzna otrąbiła rekord widowni w 2008 roku (ponad 34 miliony sprzedanych biletów - nadal mniej niż 1 na głowę). Jeśli jednak ktoś tu ma zacierać ręce, to... znowu Francja z zawrotnym wynikiem 188,8 milionów widzów (czyli na przeciętnego Francuza przypadają prawie 3 bilety. Sprzedaż biletów poprawiła się o 6,2% w stosunku do poprzedniego roku.
Co jeszcze lepsze, prawie połowę z tej liczby (94 miliony) stanowią filmy francuskie. W ogromnej mierze to zasługa nieoczekiwanego sukcesu filmu "Jeszcze dalej niż północ" (Bienvenue chez les Ch'tis). Widownia tego filmu, skromnej niedrogiej komedii, rosła lawinowo z tygodnia na tydzień, by zatrzymać się w końcu na liczbie 20,4 miliona. Oznacza to, że wybrały się nań osoby, które ostatnio były w kinie na "Tytaniku".
Pięć francuskich filmów w ubiegłym roku przekroczyło barierę 2 milionów sprzedanych biletów. Osiemnaście zdołało się wychylić poza milion, w tym zdobywczyni Złotej Palmy, "Klasa" (Entre les murs) - 1,6 miliona (w Polsce dla odmiany na ten film pofatygowało się jakieś 20 tysięcy osób). Zaś 37 francuskich filmów miało widownię większą niż pół miliona. Czyli łącznie 50 francuskich filmów odniosło w kinach niemały sukces, i nie ma tego nawet co porównywać z Polską. Bo my mieliśmy na dużym ekranie o połowę mniej narodowych produkcji.
Mimo tych powalających statystyk kiniarze nie są zachwyceni. Kultowy film Dany Boona tylko maskuje niepokojącą tendencję, jaką jest stały spadek widowni. O roku ów, 2004, wtedy to były rekordy, na ekranie" Władcy pierścieni", "Shrek 2" i parę innych hitów. Mimo otwierania nowych kin i remontowania starych, by przyciągnąć publikę, rezultat jest zbliżony do tego z roku 2001. A przyczyna - oczywiście, piractwo internetowe, zapewne też DVD w domu, co za tym idzie, szybsze premiery filmów na DVD i krótszy żywot filmów w kinach. Błędne koło. W Polsce branża jest jeszcze bardzo optymistyczna, choć tak samo walczy z internetem i telewizją, otwieranie multipleksów w mniejszych miastach przynosi błyskawiczne efekty, ludzie dopiero się uczą chodzić do kina, a z tym przybytkiem dzielnie rywalizują i domowe kino, i telewizyjne seriale. Francuzi po prostu konsumują filmy pełnometrażowe. Polacy w tym czasie włączają "M jak miłość", "Barwy szczęścia" czy "Samo życie".
Źródło: Le Monde
piątek, 23 stycznia 2009
niedziela, 11 stycznia 2009
Ośla skóra II
Nie, nie szykuje się sequel "Oślej skórki". Raczej sequel poprzedniej notki o tym filmie, która, śmiem twierdzić, jest najczęściej czytaną na tym blogu. Parę osób pyta, skąd wziąć ten film. Ciężka sprawa.
Film został kilka lat temu zremasterowany we Francji i od tamtej pory można go kupić od czasu do czasu na DVD. oczywiście w wersji francuskiej, z angielskimi napisami. Frazą kluczową jest oryginalny tytuł "Peau d'ane" albo angielski odpowiednik "Donkey skin". Oba powinny doprowadzić do całkiem zadowalających rezultatów, jeśli nie sprawia nam problemu zakup filmu w zagranicznym sklepie (na ogół trzeba płacić kartą kredytową). film na pewno jest do kupienia w sklepie Movie Mail, kupowałam tam innym film Jacquesa Demy i mogę go polecić. Mnóstwo klasyki.
Rzecz jasna, tę samą wersję filmu da się czasem ściągnąć w internecie (tu muszę przypomnieć o nielegalności procederu. Z tym, że tu trudno nawet liczyć na napisy w innych językach.
Wersja polska z dubbingiem na pewno kiedyś istniała, bo ją oglądałam lata temu w telewizji polskiej. I taśma powinna gdzieś leżeć w archiwach TVP, choć trudno powiedzieć w jakim jest stanie. Wydaje mi się, że "Oślą skórkę" puszczało też kiedyś Ale kino, ale mogę się oczywiście mylić i nawet nie wiem, czy to była wersja z dubbingiem.
Istniało kiedyś coś takiego jak polska szkoła dubbingu. TVP dubbingowała różne filmy i seriale, i dla dzieci i dla dorosłych. Jakość tego była pierwszorzędna, w odróżnieniu od dubbingu z telewizji niemieckiej czy hiszpańskiej, a głosy podkładali znani i cenieni aktorzy, na przykład Aleksandra Śląska. Niestety większość efektów tej pracy już nie istnieje - zostały zniszczone, rozmagnesowane, spłonęły w pożarze czy coś w tym rodzaju. To samo mogło się stać z "Oślą skórą", choć to jedynie moje przypuszczenia.
Archiwum Filmoteki Narodowej powinno mieć kinową kopię filmu, bo "Ośla skóra" była wyświetlana u nas na dużych ekranach. Ale to samo - trudno powiedzieć w jakim stanie jest kopia. Zapewne w kiepskim, bo właśnie ze względu na zły stan taśm Francja zdecydowała się na cyfryzację tego filmu.
Tyle wiadomości z frontu, w najbliższym czasie spróbuję zadzwonić do Filmoteki i zapytać o ten film, bo mnie samą sprawa zaczęła nurtować. Dlaczego nie można już obejrzeć takich filmów? No dlaczego?
Film został kilka lat temu zremasterowany we Francji i od tamtej pory można go kupić od czasu do czasu na DVD. oczywiście w wersji francuskiej, z angielskimi napisami. Frazą kluczową jest oryginalny tytuł "Peau d'ane" albo angielski odpowiednik "Donkey skin". Oba powinny doprowadzić do całkiem zadowalających rezultatów, jeśli nie sprawia nam problemu zakup filmu w zagranicznym sklepie (na ogół trzeba płacić kartą kredytową). film na pewno jest do kupienia w sklepie Movie Mail, kupowałam tam innym film Jacquesa Demy i mogę go polecić. Mnóstwo klasyki.
Rzecz jasna, tę samą wersję filmu da się czasem ściągnąć w internecie (tu muszę przypomnieć o nielegalności procederu. Z tym, że tu trudno nawet liczyć na napisy w innych językach.
Wersja polska z dubbingiem na pewno kiedyś istniała, bo ją oglądałam lata temu w telewizji polskiej. I taśma powinna gdzieś leżeć w archiwach TVP, choć trudno powiedzieć w jakim jest stanie. Wydaje mi się, że "Oślą skórkę" puszczało też kiedyś Ale kino, ale mogę się oczywiście mylić i nawet nie wiem, czy to była wersja z dubbingiem.
Istniało kiedyś coś takiego jak polska szkoła dubbingu. TVP dubbingowała różne filmy i seriale, i dla dzieci i dla dorosłych. Jakość tego była pierwszorzędna, w odróżnieniu od dubbingu z telewizji niemieckiej czy hiszpańskiej, a głosy podkładali znani i cenieni aktorzy, na przykład Aleksandra Śląska. Niestety większość efektów tej pracy już nie istnieje - zostały zniszczone, rozmagnesowane, spłonęły w pożarze czy coś w tym rodzaju. To samo mogło się stać z "Oślą skórą", choć to jedynie moje przypuszczenia.
Archiwum Filmoteki Narodowej powinno mieć kinową kopię filmu, bo "Ośla skóra" była wyświetlana u nas na dużych ekranach. Ale to samo - trudno powiedzieć w jakim stanie jest kopia. Zapewne w kiepskim, bo właśnie ze względu na zły stan taśm Francja zdecydowała się na cyfryzację tego filmu.
Tyle wiadomości z frontu, w najbliższym czasie spróbuję zadzwonić do Filmoteki i zapytać o ten film, bo mnie samą sprawa zaczęła nurtować. Dlaczego nie można już obejrzeć takich filmów? No dlaczego?
piątek, 1 sierpnia 2008
Duet Konecki - Saramonowicz znowu w akcji
Po Testostereonie i Lejdis najbardziej trendy twórcy filmowi startują z kolejną komedią damsko - męską, mającą łamać stereotypy itp. "Idealny facet dla mojej dziewczyny" ma być "komedią psychoerotyczną". Będzie to film o miłości od pierwszego wejrzenia i o tym, że ludzie pochodzący z bardzo różnych środowisk mogą być razem, pomimo przeciwności losu, przyzwyczajeń i poglądów.
Luna jest instruktorką sztuki walki krav maga, feministką i przyjaciółką feministek. Ma za sobą wieloletni romans z żonatym dziennikarzem. Kostek jest kompozytorem muzyki sakralnej, pochodzi z tradycyjnej katolickiej rodziny a po nieudanym narzeczeństwie żyje w samotności.
Pojawi się wątek występu w filmie erotycznym - taką propozycję dostanie Luna. "Nie kręcimy filmu porno, lecz komedię, której akcja częściowo toczy się na planie takiego filmu - zaznacza Andrzej Saramonowicz. Nihil novi, przypomnijmy To właśnie miłość. Zarys akcji nie rzuca na kolana, by nie powiedzieć, że jest mocno wtórny. Całość pewnie będzie się opierała - jak zwykle u tego duetu - na ciętych dialogach, zwariowanych zwrotach akcji, aluzjach do naszej rzeczywistości i absurdalnym humorze.
Główne role zagrają Magda Boczarska i Marcin Dorociński. Zestaw pozostałych nazwisk robi wrażenie, choć jest przewidywalny - Tomasz Karolak, Kinga Preis, Iza Kuna, Krzysztof Globisz, Tomasz Kot, Danuta Stenka, Magdalena Różczka, Maria Seweryn. Stenka zagra podwójną rolę - bliźniaczek, ciotek Kostka. Jedna to kobieta zasadnicza i konserwatywna, wspiera wpływowego duchownego (któż to może być?), druga z sióstr leczy się w szpitalu psychiatrycznym.
Podejdę do sprawy obsady plotkarsko i dodam, że rolę żonatego dziennikarza, z którym romansuje Luna, zagra Karolak - wieloletni chłopak Boczarskiej, zanim rzucił ją dla modelki. Kuna zagra przywódczynię polskich feministek, czyli zapewne jakiś klon Kazi Szczuki.
Zdjęcia ruszają 5 sierpnia w Częstochowie (sceną wejścia pielgrzymek na Jasną Górę) i potrwają do 6 października. Premiera jest przewidziana na 30 stycznia 2009, zatem film dołącza do walentynkowego peletonu, gdzie już miejsca zajęły Koń trojański i Miłość na wybiegu.
Luna jest instruktorką sztuki walki krav maga, feministką i przyjaciółką feministek. Ma za sobą wieloletni romans z żonatym dziennikarzem. Kostek jest kompozytorem muzyki sakralnej, pochodzi z tradycyjnej katolickiej rodziny a po nieudanym narzeczeństwie żyje w samotności.
Pojawi się wątek występu w filmie erotycznym - taką propozycję dostanie Luna. "Nie kręcimy filmu porno, lecz komedię, której akcja częściowo toczy się na planie takiego filmu - zaznacza Andrzej Saramonowicz. Nihil novi, przypomnijmy To właśnie miłość. Zarys akcji nie rzuca na kolana, by nie powiedzieć, że jest mocno wtórny. Całość pewnie będzie się opierała - jak zwykle u tego duetu - na ciętych dialogach, zwariowanych zwrotach akcji, aluzjach do naszej rzeczywistości i absurdalnym humorze.
Główne role zagrają Magda Boczarska i Marcin Dorociński. Zestaw pozostałych nazwisk robi wrażenie, choć jest przewidywalny - Tomasz Karolak, Kinga Preis, Iza Kuna, Krzysztof Globisz, Tomasz Kot, Danuta Stenka, Magdalena Różczka, Maria Seweryn. Stenka zagra podwójną rolę - bliźniaczek, ciotek Kostka. Jedna to kobieta zasadnicza i konserwatywna, wspiera wpływowego duchownego (któż to może być?), druga z sióstr leczy się w szpitalu psychiatrycznym.
Podejdę do sprawy obsady plotkarsko i dodam, że rolę żonatego dziennikarza, z którym romansuje Luna, zagra Karolak - wieloletni chłopak Boczarskiej, zanim rzucił ją dla modelki. Kuna zagra przywódczynię polskich feministek, czyli zapewne jakiś klon Kazi Szczuki.
Zdjęcia ruszają 5 sierpnia w Częstochowie (sceną wejścia pielgrzymek na Jasną Górę) i potrwają do 6 października. Premiera jest przewidziana na 30 stycznia 2009, zatem film dołącza do walentynkowego peletonu, gdzie już miejsca zajęły Koń trojański i Miłość na wybiegu.
czwartek, 17 lipca 2008
Boskie jak diabli
Zapisałam się do wypasionej wypożyczalni, gdzie między czekoladkami i chipsami oraz winem i prasą dla marketingowców można nieraz trafić na nie byle jaki film. Tym sposobem do moich rąk trafiła nietypowa komedyjka o niebie i piekle. Boskie jak diabli nie rzuca może na kolana, ale ma swój urok. Nade wszystko przebija fascynacja Almodovarem (producentem filmu). Relacje między piekłem i niebem, a także sam porteret tychże, są dość przewrotne.
I w niebie, i w piekle panuje potworna biurokracja. Na czele wiecznego potępienia i wiecznego raju stoją kierownicy, wybierani przez rady nadzorcze. Wieczność funkcjonuje jako przedsiębiorstwo, gdzie najbardziej liczy się bilans zysków i strat. Bóg prawdopodobnie umarł, a przynajmniej skrzętnie strzeże swojej prywatności. Reprezentuje go dojrzale seksowna Marina d'Angelo, czyli Fanny Ardant. Na czele piekła stoi sam Belzebub, tu zwany Jackiem Davenportem, ale to nie znaczy, by miał wiele do powiedzenia. W piekle zawiązuje się spisek mający obalić staroświeckie reguły dyrektora generalnego. Inicjuje go oślizgły typ, w życiu doczesnym członek Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Spryciarz umiał się urządzić za życia, umie i po śmierci, czego dowodzi fakt, że szybko pozbył się swego nowego - piekielnego - wcielenia: czarnoskórego imigranta bez papierów i stał się szarą eminencją w radzie nadzorczej. Piekłu coraz bardziej zagraża perspektywa, że możni doczesnego świata zaczną rządzić i w zaświatach, unikając uciążliwej kary. Belzebub - wciąż młody pistolet, ze sznytem meksykańskiego mafioso, uosabiany przez Gaela Garcię Bernala - wkracza do akcji. Nie po to wieki temu zbuntował się przeciw Bogu w imię wolności wyboru, by teraz piekło przypominało ziemię. W piekle wszyscy mają być równi w wiecznym potępieniu. Trzeba więc się umówić z niebem, aby wzięło do siebie duszę pewnego gangstera. Z jakichś powodów ma to poskromić zapędy lobby wpływowych bogaczy. W tym celu wysyła na ziemię najgorszą agentkę (Penelope Cruz), która ma spieprzyć sprawę.
Niebo nie próżnuje i wysyła swoją najlepszą agentkę (Victoria Abril), za życia polityczkę (umarła baaardzo dawno temu), w zaświatach piosenkarkę w typie Rity Hayworth. Ma ona udawać żonę boksera, o którego gra się toczy. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy, że bokser ma duży apetyt seksualny, a i przyłożyć potrafi. Przy małżeństwie instaluje się wysłanniczka piekła, jako dawno niewidziana kuzynka.
Sposób pokazania życia aniołów i demonów nie ma nic wspólnego z ckliwymi obrazkami jakie znamy z amerykańskiego filmu. Niebo mieści się głównie w Paryżu, dominuje w nim staroświecka elegancja, świat jest czarno - biały. W niebie mówi się po francusku. Piekło - to amerykańskie bezdroża i potworny upał (klimy nie można zamontować z powodów wizerunkowych). Język urzędowy - angielski. Językiem dyplomatycznym między niebem i piekłem jest hiszpański.
Kobiety w domu boksera po przełamaniu lodów odkrywają, że mają ze sobą wiele wspólnego. Co więcej, Penelope Cruz za życia była gangsterem. Za karę została zamieniona w kobietę i pracowała w piekle jako kelnerka w pubie pełnym gwałcicieli. Po udanej misji (czyli spieprzeniu jej) ma odzyskać męską postać. Chyba można się domyślić, że agentki bardzo będą chciały się ponownie spotkać...
Obraz nieba i piekła to największa frajda tego filmu. Reszta - mielizny i dłużyzny. nie wiadomo właściwie, dlaczego dusza boksera jest taka ważna. Niby widzowie mają w to nie wnikać, bo wyroki boskie są niezrozumiałe, ale jakoś to mnie nie przekonuje. Wszystkie niedociągnięcia łagodzi jednak Victoria Abril śpiewająca po portugalsku.
PS Czy muszę dodawać, że Marinę d'Angelo i Davenporta łączy wieczna miłość, odrzucona w imię rozsądku?
I w niebie, i w piekle panuje potworna biurokracja. Na czele wiecznego potępienia i wiecznego raju stoją kierownicy, wybierani przez rady nadzorcze. Wieczność funkcjonuje jako przedsiębiorstwo, gdzie najbardziej liczy się bilans zysków i strat. Bóg prawdopodobnie umarł, a przynajmniej skrzętnie strzeże swojej prywatności. Reprezentuje go dojrzale seksowna Marina d'Angelo, czyli Fanny Ardant. Na czele piekła stoi sam Belzebub, tu zwany Jackiem Davenportem, ale to nie znaczy, by miał wiele do powiedzenia. W piekle zawiązuje się spisek mający obalić staroświeckie reguły dyrektora generalnego. Inicjuje go oślizgły typ, w życiu doczesnym członek Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Spryciarz umiał się urządzić za życia, umie i po śmierci, czego dowodzi fakt, że szybko pozbył się swego nowego - piekielnego - wcielenia: czarnoskórego imigranta bez papierów i stał się szarą eminencją w radzie nadzorczej. Piekłu coraz bardziej zagraża perspektywa, że możni doczesnego świata zaczną rządzić i w zaświatach, unikając uciążliwej kary. Belzebub - wciąż młody pistolet, ze sznytem meksykańskiego mafioso, uosabiany przez Gaela Garcię Bernala - wkracza do akcji. Nie po to wieki temu zbuntował się przeciw Bogu w imię wolności wyboru, by teraz piekło przypominało ziemię. W piekle wszyscy mają być równi w wiecznym potępieniu. Trzeba więc się umówić z niebem, aby wzięło do siebie duszę pewnego gangstera. Z jakichś powodów ma to poskromić zapędy lobby wpływowych bogaczy. W tym celu wysyła na ziemię najgorszą agentkę (Penelope Cruz), która ma spieprzyć sprawę.
Niebo nie próżnuje i wysyła swoją najlepszą agentkę (Victoria Abril), za życia polityczkę (umarła baaardzo dawno temu), w zaświatach piosenkarkę w typie Rity Hayworth. Ma ona udawać żonę boksera, o którego gra się toczy. Nie jest to łatwe zadanie, zważywszy, że bokser ma duży apetyt seksualny, a i przyłożyć potrafi. Przy małżeństwie instaluje się wysłanniczka piekła, jako dawno niewidziana kuzynka.
Sposób pokazania życia aniołów i demonów nie ma nic wspólnego z ckliwymi obrazkami jakie znamy z amerykańskiego filmu. Niebo mieści się głównie w Paryżu, dominuje w nim staroświecka elegancja, świat jest czarno - biały. W niebie mówi się po francusku. Piekło - to amerykańskie bezdroża i potworny upał (klimy nie można zamontować z powodów wizerunkowych). Język urzędowy - angielski. Językiem dyplomatycznym między niebem i piekłem jest hiszpański.
Kobiety w domu boksera po przełamaniu lodów odkrywają, że mają ze sobą wiele wspólnego. Co więcej, Penelope Cruz za życia była gangsterem. Za karę została zamieniona w kobietę i pracowała w piekle jako kelnerka w pubie pełnym gwałcicieli. Po udanej misji (czyli spieprzeniu jej) ma odzyskać męską postać. Chyba można się domyślić, że agentki bardzo będą chciały się ponownie spotkać...
Obraz nieba i piekła to największa frajda tego filmu. Reszta - mielizny i dłużyzny. nie wiadomo właściwie, dlaczego dusza boksera jest taka ważna. Niby widzowie mają w to nie wnikać, bo wyroki boskie są niezrozumiałe, ale jakoś to mnie nie przekonuje. Wszystkie niedociągnięcia łagodzi jednak Victoria Abril śpiewająca po portugalsku.
PS Czy muszę dodawać, że Marinę d'Angelo i Davenporta łączy wieczna miłość, odrzucona w imię rozsądku?
środa, 2 lipca 2008
Komedia prokreacyjna
Zwykle zwiastuny podobają mi się bardziej niż filmy. A czego mogę się spodziewać po filmie, którego zwiastun jest denny? Zanosi się na komedię mało śmieszną, z kiepskim aktorstwem i jadącą stereotypami.
Temat prokreacji w polskim filmie ostatnio jest dość mocno wyeksploatowany (Tylko mnie kochaj, Mała wielka miłość, Rozmowy nocą). Motyw nieplanowanej ciąży, która scala związek, co rusz pojawia się też w serialach.
Premiera "Jak żyć" 18 lipca. Reżyserski debiut Szymona Jakubowskiego. W rolach głównych Anna Cieślak, która już nie powalała w Dlaczego nie (by nie powiedzieć, że była kompletnie nieprzekonująca) i Krzysztof Ogłoza. Zapowiada się hit lata.
piątek, 20 czerwca 2008
Czekałam cały rok
Jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest! jest!
http://filmowastolica.pl
http://filmowastolica.pl
czwartek, 12 czerwca 2008
Devil wears Prada po polsku
Coś dziwnego dzieje się z polskim kinem rozrywkowym. Zatrzęsienie komedii romantycznych i filmów kryminalnych. Niby od strony produkcyjnej stoją na coraz lepszym poziomie. Jednak brak w tym wszystkim rozpoznawalnego stylu, mówienia własnym głosem. Nie licząc może duetu Saramonowicz - Konecki, kalki, nuda, powtarzalność i niewiara w elementarną inteligencję widza. Palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie dzierży Jeszcze raz i chyba ten rekord będzie trudno pobić (wieczna optymistka ze mnie). Płaskie, jadące po łebkach Nie kłam kochanie. Nielogiczne Rozmowy nocą. Ciężkie jak ciasto z zakalcem Ja wam pokażę.
TVN, po upojnym sukcesie kolejnych edycji Tańca z gwiazdami przygotowuje na jesień kinową produkcję Kochaj i tańcz. Nietrudno się domyślić, ze wzięło sobie do serca powodzenie Step up. Ale to nie wszystko, co nas czeka, drodzy widzowie wierzący w polskie kino! Kolejna "komedia romantyczna" wprowadzi nas w świat wielkiej mody. Nie inaczej. Ma to wręcz być Diabeł ubiera się u Prady po polsku. Zważywszy, że akurat ten film daleki jest od konwencji komedii romantycznej, zadanie jest lekko karkołomne.
"Diabeł" to film o o inicjacji prymuski na rynku pracy i w drapieżnym świecie. Przez rok harówki dla wariatki z magazynu o modzie ma szansę poznać siebie, swoje ambicje i talenty. W nagrodę traci chłopaka, a nawet dwóch. O czym ma być "Miłość na wybiegu"? Młoda dziewczyna chce wejść do świata mody, zostając modelką, a zblazowany fotograf chce z niego wyjść. Gdy się poznają, ona ma o nim jak najgorsze zdanie. Jednak po wspólnej sesji zdjęciowej stwierdza, że sie myliła. Uczucie rozkwita. Wtedy do akcji wkraczają dwie harpie, które chcą zdusić młodą miłość w zarodku. Uczucia modelki i fotografa zostaną poddane poważnej próbie... bla bla bla.
Coś mi mówi, że po licznych zwrotach akcji zakończenie będzie szczęśliwe. Co do obsady, mam mieszane uczucia. Marcin Dorociński jako fotograf Kacper. Jako modelka Julia, pierwszy raz na ekranie Karolina Gorczyca. Dalej - Iza Kuna (brawo!) i Urszula Grabowska (Karusia z Przedwiośnia) jako dwie harpie, Tomasz Karolak, Anna Guzik (nie narzekam), Barbara Brylska - przyjaciółka i mentorka Julii, więc można mieć nadzieję, że nie będzie gdzieś hen, na czwartym planie.
Reżyseruje Krzysztof Lang - poza Prowokatorem, ma na koncie same seriale, więc nie wiadomo, czy się cieszyć. Zdjęcia trwają do 25 czerwca. Premierę wstępnie wyznaczono na koniec roku. Film nie będzie pokazany we wrześniu w Gdyni.
W filmie mają wystąpić prawdziwe modelki i projektanci. Ambicją reżysera jest pokazanie, że środowisko mody to ludzie utalentowani, a cały światek rządzi się swoistym sensem. Czy uda się to zrobić dobitniej niż Meryl Streep, która krótka tyradą wykazała swojej asystentce, że każdy, nawet jeśli uważa, że jest "ponad to", jest uwikłany w modę? Czy ten polski świat mody tak samo, jak "Devil..." będzie nęcił i pożerał? Czy może chociaż dostaniemy lekko zgryźliwe, ale ciepłe spojrzenie na świat mody, jak w stareńkiej Funny face? Schemat Audrey Hepburn i Freda Astaire z tego filmu zresztą wiernie powtórzono w "Miłości na wybiegu". Swoją drogą, trudno o bardziej łopatologiczny tytuł.
TVN, po upojnym sukcesie kolejnych edycji Tańca z gwiazdami przygotowuje na jesień kinową produkcję Kochaj i tańcz. Nietrudno się domyślić, ze wzięło sobie do serca powodzenie Step up. Ale to nie wszystko, co nas czeka, drodzy widzowie wierzący w polskie kino! Kolejna "komedia romantyczna" wprowadzi nas w świat wielkiej mody. Nie inaczej. Ma to wręcz być Diabeł ubiera się u Prady po polsku. Zważywszy, że akurat ten film daleki jest od konwencji komedii romantycznej, zadanie jest lekko karkołomne.
"Diabeł" to film o o inicjacji prymuski na rynku pracy i w drapieżnym świecie. Przez rok harówki dla wariatki z magazynu o modzie ma szansę poznać siebie, swoje ambicje i talenty. W nagrodę traci chłopaka, a nawet dwóch. O czym ma być "Miłość na wybiegu"? Młoda dziewczyna chce wejść do świata mody, zostając modelką, a zblazowany fotograf chce z niego wyjść. Gdy się poznają, ona ma o nim jak najgorsze zdanie. Jednak po wspólnej sesji zdjęciowej stwierdza, że sie myliła. Uczucie rozkwita. Wtedy do akcji wkraczają dwie harpie, które chcą zdusić młodą miłość w zarodku. Uczucia modelki i fotografa zostaną poddane poważnej próbie... bla bla bla.
Coś mi mówi, że po licznych zwrotach akcji zakończenie będzie szczęśliwe. Co do obsady, mam mieszane uczucia. Marcin Dorociński jako fotograf Kacper. Jako modelka Julia, pierwszy raz na ekranie Karolina Gorczyca. Dalej - Iza Kuna (brawo!) i Urszula Grabowska (Karusia z Przedwiośnia) jako dwie harpie, Tomasz Karolak, Anna Guzik (nie narzekam), Barbara Brylska - przyjaciółka i mentorka Julii, więc można mieć nadzieję, że nie będzie gdzieś hen, na czwartym planie.
Reżyseruje Krzysztof Lang - poza Prowokatorem, ma na koncie same seriale, więc nie wiadomo, czy się cieszyć. Zdjęcia trwają do 25 czerwca. Premierę wstępnie wyznaczono na koniec roku. Film nie będzie pokazany we wrześniu w Gdyni.
W filmie mają wystąpić prawdziwe modelki i projektanci. Ambicją reżysera jest pokazanie, że środowisko mody to ludzie utalentowani, a cały światek rządzi się swoistym sensem. Czy uda się to zrobić dobitniej niż Meryl Streep, która krótka tyradą wykazała swojej asystentce, że każdy, nawet jeśli uważa, że jest "ponad to", jest uwikłany w modę? Czy ten polski świat mody tak samo, jak "Devil..." będzie nęcił i pożerał? Czy może chociaż dostaniemy lekko zgryźliwe, ale ciepłe spojrzenie na świat mody, jak w stareńkiej Funny face? Schemat Audrey Hepburn i Freda Astaire z tego filmu zresztą wiernie powtórzono w "Miłości na wybiegu". Swoją drogą, trudno o bardziej łopatologiczny tytuł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)